Dlaczego boimy się zmiany?

Ciągłość zmian jest wpisana w ludzkie życie. Bez zmian nie ma rozwoju. Mimo, iż są one pożądane z psychologicznego i rozwojowego punktu widzenia,  to mogą u człowieka budzić  strach, obawę i niepewność. Dlaczego boimy się zmiany? Zmiana oznacza przejście z tego, co było, w coś nowego, nieznanego. Jest to dla nas pewnego rodzaju nowość. Co dokładnie podczas zmiany może budzić naszą niepewność? Wpływ na to może mieć:

  1. Utrata stabilności i poczucia bezpieczeństwa. 

Gdy następuje zmiana w naszym życiu, często czujemy jakbyśmy „tracili grunt pod nogami”. Tracimy pewność siebie. Czujemy jakbyśmy coś stracili. Dłuższy czas utraty stabilności wywołuje w nas niepokój. Pragniemy desperacko wyjść z takiej sytuacji. 

  1. Niepewność jutra. 

Czas zmian powoduje, iż nie wiemy jak potoczy się nasze życie. Patrzymy niepewnie w przyszłość. Wiąże się to także z niepewnością finansową, następnie rośnie frustracja i rodzą się konflikty.

  1. Nowe wyzwania przed nami.

Zmiana wymusza podjęcie wyzwań, decyzji, które nierzadko stawiają nas w nowej sytuacji. Potrzeba nam energii oraz samozaparcia, aby brnąć w nieznane. To z kolei zmniejsza naszą efektywność przy codziennych obowiązkach i niezmiernie szybko pojawiają się nieporozumienia. 

  1. Chęć zatrzymania tego co było 

Jak desperacko i usilnie trzymamy się tego co było, wiemy my sami. „Niby, to co mieliśmy, nie było idealne, ale po co zmieniać, jeszcze zmieni się na gorsze”. Takie słowa wypowiadane są „jak mantra”. Trudno nam się zmieniać, ponieważ zmiany niosą za sobą coś czego nie znamy. Mamy prawo się tego obawiać.

Czy zmiana musi oznaczać coś złego, gorszego? 

Przejście ze starego na nowe, nie zawsze oznacza pogorszenie. Gdyby tak było, rewolucja przemysłowa stałaby się fiaskiem. Wszyscy jednak zgodnie uznają, iż dało to początek nowej rzeczywistości. Zastąpienie ręcznych przędzy przez maszyny parowe to tylko jeden z przykładów zmian jakie dokonały się i dokonują nadal od ogromnego przełomu nazwanego rewolucją przemysłową. Czy ludzie nie bali się tych zmian? Owszem. Obawiali się, iż maszyny zajmą pracę ludzi. Natomiast patrząc z innej perspektywy, nie mielibyśmy dzisiaj tylu udogodnień technicznych, informatycznych. Nasze społeczeństwo stałoby w miejscu, gdyby nie wynalazki, a więc rzeczy nowe, do których wiele osób podchodziło z rezerwą czy nawet odrzucało je jako nic nie warte. 

Tak samo jest w życiu. Zmiany były, są i będą. Nie jesteśmy w stanie tego zmienić czy uniknąć. Przypomina nam o tym biologia. Nasze ciała się zmieniają, nasza skóra zaczyna się marszczyć, nasze włosy siwieć, nasze siły niknąć, nasze zdrowie blaknąć… Jest coś jeszcze, to MY mamy wpływ jak będziemy reagować na zmiany w naszym życiu. My decydujemy, czy będziemy tkwić w niezadowoleniu i rozczarowaniu w stosunku do otaczającej nas rzeczywistości, czy zdobędziemy się na  akceptację na zmiany, na ruch. Zapytaj się siebie, czy masz w sobie akceptację na zmiany w Twoim życiu, które niekoniecznie będą po Twojej myśli. 

Patrząc wstecz na własne życie, niejedna osoba śmiało mogłaby przyznać, że zmiana jaka ją spotkała przyniosła więcej dobrego, niż się spodziewała. Tak się często dzieje. Lęk przed zmianą tak naprawdę oddziela nas od, być może, lepszej rzeczywistości. Skoro nie unikniesz zmian, może przyjmiesz je jako nadzieja na lepsze jutro?

Opracowała: Natalia Weryńska

Zdrada – objaw czy skutek?

Zdrada… Myślę, że nie trzeba tłumaczyć czym ona jest. Jej gorzki smak zna każdy, kto jej doświadczył. Życie traci sens, kolory bledną, melodie, które wcześniej unosiły nas nad ziemią, teraz jeszcze bardziej dobijają. W związku często nie myślimy o zdradzie, lecz kiedy dotyka nas, to czujemy, że tracimy grunt pod nogami. „Między nami wszystko było w porządku”, „myślałam, że mamy swój najlepszy czas, a tutaj taki cios”. Dopiero po fakcie zdajemy sobie sprawę, iż nie było tak kolorowo jak myśleliśmy. Zastanawiamy się co poszło nie tak. „Gdzie zawiniłam/zawiniłem?”. Zaczynamy się obwiniać o przeróżne kwestie, często związane z niewystarczającą ilością spędzanego wspólnie czasu i zaangażowaniem jaki się poświęcało relacji. Zdarzają się osoby gotowe wybaczyć i spróbować na nowo, inni chcą jak najszybciej zakończyć relacje. 

Zatem zdrada to objaw czy skutek problemów w relacji? Przyjrzyjmy się przykładowej historii.

Mamy małżeństwo z trzyletnim stażem. Oboje byli bardzo zakochani jako para. Ona pochodzi z rodziny, głęboko związanej z tradycjami, dla której rodzina to świętość i przypisują jej największą wartość. On już nie jest takim tradycjonalistą, jednak zgadza się, że rodzina jest najważniejsza. Mimo początkowego zrozumienia i zaangażowania w budowaniu relacji małżeńskiej obu stron, narodziny dziecka wiele zmieniły. Potrzeba stałej opieki nad nowym członkiem rodziny oddaliła emocjonalnie małżonków. Ona udała się na urlop macierzyński. On pracował dalej, jednak po pewnym czasie musiał zmienić firmę i trafił do korporacji, gdzie szybko złapał wspólny język z współpracownikami, a w szczególności z młodą, atrakcyjną rozwódką. Z racji powtarzających się kłótni z żoną, coraz bardziej wtajemniczał swoją koleżankę z sprawy osobiste. Bardzo ją lubił i dobrze się rozumieli, jednak nie chciał niczego więcej. Wystarczał mu wspólnie spędzony czas i rozmowy. Z czasem coraz bardziej oddalał się od żony. Podczas wyjazdu służbowego, kiedy pokłócił się z żoną przez telefon, zdradził ją z koleżanką z pracy. Sami nie dowierzał, że tego dokonał. Było mu bardzo wstyd i jak tylko wrócił do domu wyznał żonie, że dopuścił się zdrady. Żona była w szoku. Początkowo chciała się rozwieść, lecz przeprosiny męża i zapewnienia, że to się nie powtórzy sprawiły, iż postanowiła dać mu drugą szansę. Razem poszli na terapię małżeńską.

Dalsza część historii jest nieistotna, ponieważ my skupiamy się jaką rolę pełni zdrada w relacji, objawu czy skutku?

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Z jednej strony zdrada w powyższej historii była objawem problemów pojawiających się pomiędzy małżonkami. Brak rozmów i emocjonalne oddalenie się od siebie spowodowało chłód pomiędzy małżonkami, a w rezultacie szukanie przez męża zrozumienia i wsparcia u innej kobiety. Oczywiście nie rzecz w tym, aby usprawiedliwiać zdradę, lecz wina zawsze leży pośrodku. W jakimś stopniu zawiniła żona i w jakimś mąż. Zdrada była jednym z objawów ich coraz uboższej pod względem jakościowym relacji. Na szczęście razem udali się na terapię, która pomoże im odbudować związek.

Natomiast z drugiej strony zdrada może być odebrana jako skutek kulejącej relacji. Brak bliskości przez dłuższy czas doprowadził do zdrady. Pokazuje ona, że już od dawna nie układało się pomiędzy małżonkami. Punktem kulminacyjnym całego napięcia, nieporozumień była zatem niewierność męża. Każda kłótnia była niczym cegiełka budująca mur pomiędzy żoną i mężem. Zdrada może oznaczać, choć nie w tej historii, koniec jakieś relacji. Nie zawsze dwoje ludzi dochodzi do wniosku, że chce spróbować jeszcze raz.

Jak widać, nie jest łatwo jednoznacznie określić czy zdrada jest objawem czy skutkiem problemów w relacji. Dużo zależy od interpretacji danej historii. Pewne jest, iż zdrada niesie wiele spustoszenia i cierpienia. Dla jednych jest bolesnym przebudzeniem i mobilizacją do walki o relację, dla drugich definitywnym jej końcem.

Opracowała: Natalia Weryńska

Pokolenie narcyzów – przesada czy nowa rzeczywistość?

Któż nie pamięta mitu o Narcyzie z mitologii greckiej omawianego podczas lekcji języka polskiego?

Narcyz był pięknym młodzieńcem, którego uwielbiały wszystkie nimfy, a w szczególności Echo. Niestety Narcyz odrzucił uczucia Echo, która w zemście sprawiła, iż zakochał się on we własnym odbiciu. Młody chłopak, kiedy pewnego dnia zobaczył swoje odbicie w tafli wody, tak bardzo się sobą zachwycił, że zakochał się w sobie i nie chciał odchodzić od źródła. W konsekwencji umarł z tęsknoty za sobą, tam, gdzie tkwił przy swoim odbiciu. Stąd pochodzi określenie „narcyza” jako osoby przesadnie zapatrzonej w siebie i swoje zalety, nie empatycznej, dążącej do zaspokojenia wyłącznie własnych potrzeb. W dzisiejszych czasach obserwujemy coraz więcej sytuacji, gdzie wygrywa egoizm. Ludzi często interesują ich własne sprawy i niechętnie dzielą się z innymi. Szczególnie u młodzieży obserwowane są zachowania świadczące o dążeniu do własnych potrzeb, które często wiążą się tylko z wymiarem materialnym. Zainteresowanie wartościami altruistycznymi nie jest modne wśród młodych osób, wolą oni wieść życie pełne zabaw i rozrywek, a to przecież oni będą kształtować przyszłą rzeczywistość, zatem czy jako dorosłe osoby nie powinniśmy interweniować?

Czy obecnie obserwujemy pokolenie samych narcyzów?

Aktualnie istnieje spora grupa młodzieży, której wartości coraz częściej przeczą duchowi solidarności czy budowaniu wspólnego dobra. Brakuje im empatii do innych ludzi. Skupiają się wyłącznie na sobie i trudno wpoić im ducha wspólnej odpowiedzialności za skupieniem się na wartościach wypływających z miłości do innych. Dlaczego? Po części winne są czasy w jakich dzisiejsza młodzież dorasta. Kultura konsumpcjonizmu zagościła na dobre w naszych czasach i za główny cel obrała sobie posiadanie wszelkiego rodzaju dóbr, jako środek do szczęścia. Bardzo trudno przeciwstawiać się prądom, które mocno wpisały się w światopogląd otoczenia. Potrzeba i chęć posiadania powoduje, iż człowiek szukający przyjemności, odwraca się od innych i skupia się na samotnym dążeniu do dóbr materialnych.

Co może mieć na to wpływ?

Rozwój technologiczny i powszechny dostęp do telefonów, laptopów i Internetu sprawiły, iż zabawy na dworze zastąpione zostały oglądaniem niekończących się kreskówek. Dzieci zamiast uczyć się nawiązywać relacje, spędzają czas na „serfowaniu” w Internecie. W konsekwencji następuje alienacja społeczna, która w żaden sposób nie zachęca do postawy altruistycznej.

Rodzice mają swój wkład w wychowanie dzieci, a więc mają wpływ na przekazywany wzorzec zachowania. Jeśli ważne są dla nich tylko ich własne potrzeby, uczą tego samego własne dzieci. Dzieci, jako świetni obserwatorzy i naśladowcy bardzo szybko przejmują wzorce rodziców. Niezaspokojone emocjonalne potrzeby dzieci skłaniają ich w dorosłym życiu do postaw narcystycznych. Warto przypominać sobie, że to my dorośli jesteśmy odpowiedzialni, jakie wartości przekażemy przyszłym pokoleniom.

Młodzież sama w sobie nie jest zła, lecz brakuje ludzi, którzy wskazaliby drogi, jakimi mogliby podążać. Mówi się, że mamy kryzys wartości. Poniekąd to prawda. Z drugiej strony kryzysy zawsze były i będą, ważne, aby pouczać i pobudzać myślenie młodych osób. Jest w nich ogromny potencjał, jednak zagrożony zmarnowaniem. Brak autorytetów niesie zbyt wiele niebezpieczeństw, kiedy pojawiają się tzw. „ludzie na topie” – celebryci, których nie interesuje podążanie za wartościami wyższymi.

Jak można to zmienić?

Istotne, aby człowiek uświadomił sobie, iż nie jest on centrum świata. Tak, posiada pewien niepowtarzalny indywidualizm, jednak żyje w społeczeństwie, w otoczeniu innych. Bez ludzi współtowarzyszących traci cały swój sens egzystencjalny. Swego czasu został przeprowadzony przerażający eksperyment, który polegał na zaprzestaniu, wobec noworodków, rozmów czy jakiegokolwiek innego kontaktu za wyjątkiem zaspokojenia potrzeb fizjologicznych. Okazało się po krótkim czasie, że dzieci, które nie dostawały żadnego komunikatu z otoczenia, umierały. Koszmarny eksperyment pokazuje jak bardzo więź z otoczeniem jest ważna dla człowieka.

Na szczęście stale spotkać można wiele ludzi, którzy propagują wartości będące opozycją  narcyzmu. W ostatnim czasie wzrasta świadomość Polaków i coraz chętniej poszukują wiedzy, która kształtuje ich większą otwartość na drugiego człowieka. Często postawy narcystyczne wywodzą się z lęku przed otoczeniem oraz niewiedzy, iż życie razem we wspólnocie i wzajemna troska nie są oznaką słabości, a miłości. Istnieje wiele kursów czy szkoleń, które pomagają odkrywać prawdziwe szczęście.

Wydaje się, że największym wyzwaniem jest rozpowszechnianie edukacji na tematy egzystencjalne, które wskazywałyby na wartości nieprzemijające, dla których warto poświecić życie. Mimo deficytu autorytetów, młodzi ludzie zainteresowani podążaniem drogą naprzeciw sławy i bogactwa, w końcu znajdują osoby, którzy udowadniają swoim życiem, iż dzielenie się z drugim nie musi wiązać się z życiem nudnym i zacofanym. Ich przykład jest niczym drogowskaz, w jakim kierunku podążać, aby w pełni rozwinąć własne człowieczeństwo, które jest zaprzeczeniem narcyzmu. Wiele świętych ludzi pokazało, iż życie według zasad moralnych wiąże się z pięknym i pełnym przeżywaniem, pomijając religijne względy, które nieodzownie się z tym łączą.

Czy aktualnie jesteśmy świadkami pokolenia narcyzów?

Cóż, trudno jednoznacznie określić. Zawsze były obecne dwie grupy ludzi, które zajmowały skrajne stanowiska, a więc czyści narcyzi oraz altruistyczne jednostki. Głównym wysiłkiem należy obrać staranie, aby edukować młode osoby o wartościach i jakie skutki powoduje życie według nich. Wszystko powinno być naznaczone wolnością i miłością do młodzieży. Są oni, jak nieoszlifowane diamenty, które poddane odpowiedniej obróbce okażą się bezcennymi brylantami. Na obróbkę składają się cierpliwość, miłość, rozmowa i przykład. To my dorośli jesteśmy odpowiedzialni za pomyślny proces szlifowania.

Opracowała: Natalia Weryńska

Starość nie taka straszna jak ją malują

Patrząc na obecny świat telewizji czy mediów społecznościowych, wydaje się że nie ma w nim miejsca na starość – nie ma miejsca na siwe włosy, na zmarszczki. Mówi się o tzw. kulcie młodości, czasem nawet o syndromie Doriana Gray’a, który opisuje przypadki, gdy ludzie – podobnie jak bohater książki Oscara Wilde’a, są przerażeni wizją starości i na różne sposoby starają się zatrzymać czas i oszukać metrykę, nie biorąc pod uwagę tego, że każdy etap w życiu człowieka jest ważny i potrzebny. A warto podkreślić, że okres starości może trwać nawet 20-30 lat – to duża część naszego życia, dlatego powinniśmy zadbać o to, żeby dobrze się do tego czasu przygotować i zaakceptować go jeszcze zanim nadejdzie.

Jest wiele rodzajów wychowania, o których słyszał każdy – fizyczne, moralno- społeczne, do życia w rodzinie itp. Ale jak wielu z nas słyszało o wychowaniu do starości? Według Aleksandra Kamińskiego, wychowanie do starości polega na pomaganiu ludziom w nabywaniu zainteresowań, umiejętności i przyzwyczajeń, które uskuteczniają ich efektywne wejście w okres starości i emerytury. Pierwszym i najważniejszym elementem przygotowania się do tego okresu jest zgoda na własną starość, a dopiero potem praca nad sobą.

Jedną z podstawowych zmian życiowych okresu starości jest emerytura. Bo choć często słyszymy albo mówimy – „Na emeryturze wreszcie sobie odpocznę”, to jednak, gdy następuje wreszcie ten moment okazuje się, że człowiek potrzebuje pracy. Jeśli nie ma możliwości pracy w swoim zawodzie, warto pomyśleć o zawodzie zastępczym, może bardziej dostosowanym do naszych sił i możliwości. Innym rozwiązaniem są prace amatorskie, jak choćby uprawa własnego ogródka. Za pracę można także uznać różne rodzaje pomocy sąsiedzkiej lub rodzinnej, np. opiekowanie się wnukami. Aby dobrze przygotować się do czasu emerytury, należy już w okresie dorosłości pomyśleć, jak wyobrażamy sobie naszą główną aktywność, żeby potem nie przeżyć szoku, że mamy serdecznie dość odpoczynku i brakuje nam w życiu jakiegoś celu.

Drugą formą aktywności w życiu seniorów są wszelkie czynności wykonywane w czasie wolnym – często właśnie w okresie starości wreszcie mamy szansę robić to na co do tej pory brakowało czasu – czytanie książek, prace manualne, podróże, chodzenie do kina albo na różne warsztaty, pozwalające na naukę nowych umiejętności. Tego aspektu przygotowania do starości powinniśmy się uczyć od najmłodszych lat – dzieciństwo to ważny etap, w którym uczymy się znajdować sobie nowe zajęcia i dowiadujemy się co sprawia nam radość, czym się interesujemy i czym zabijamy nudę. To też czas, w którym uczymy się nawyku aktywności fizycznej, która jest jednym z kluczowych elementów zapewniających dobre zdrowie – Światowa Organizacja Zdrowia zaleca seniorom 30 minut aktywności fizycznej 5 razy w tygodniu. A jeśli jako dzieci nie nauczymy się systematycznej aktywności, to ciężko oczekiwać, że na starość ćwiczenia będą nam przychodziły bez trudu. Podobnie jest z zainteresowaniem kulturą czy nauką – jeśli w dzieciństwie pokazano nam, że można spędzić świetny czas w teatrze lub bibliotece, to szanse że jako seniorzy w wolnym czasie będziemy wybierać takie miejsca zamiast kanapy i telewizora są zdecydowanie większe.

Wychowanie do starości to jednak nie tylko przygotowywanie się do własnej starości. To także konfrontacja ze stereotypami. Starość w większości ludziom młodszym kojarzy się przede wszystkim ze zniedołężnieniem i chorobą, a osoby starsze traktuje się jako niesamodzielne, nierozumiejące młodych i dzisiejszego świata. Dlatego ważnym celem wychowania do starości jest znalezienie odpowiedniego miejsca dla ludzi starszych w społeczeństwie i pokazanie młodym, że życie seniorów nie składa się jedynie z telewizji, krzyżówek czy wizyt lekarskich.

Jeśli w młodości nauczymy się, że bycie seniorem nie musi tylko ograniczać, a wręcz przeciwnie – daje też wiele możliwości, to może jako dorośli przestaniemy przekonywać sami siebie, że starość nas nie dosięgnie i nie będziemy na siłę walczyć z przemijającym czasem. Bo gdy zaprzestaniemy tej walki, naprawdę odetchniemy z ulgą! A przygotowując się zawczasu na to, jak chcemy żeby wyglądała nasza emerytura, będzie nam łatwiej się do niej przyzwyczaić, gdy rzeczywiście nadejdzie.

Bibliografia:

·         Dzięgielewska, M. (2009). Edukacja jako sposób przygotowania do starości. Chowanna, (33 (2)), 49-62.

·         Maćkowicz, J. (2010). O wychowaniu do starości.

·         Wierzańska, M., Garbarz, M. (2011). Wychowanie do starości jako element edukacji permanentnej. Zamojskie Studia i Materiały–Seria Pedagogika, (13), 77-85.

Małgorzata Misiak – studentka psychologii 

Rodzice dzieci ze spektrum autyzmu


Zaburzenie ze spektrum autyzmu jest wyzwaniem dla całej rodziny dziecka, u którego zostało zdiagnozowane. Autyzm nie jest jeszcze wystarczająco poznanym zagadnieniem, dlatego stale pojawiają się nowe publikacje poszerzające wiedzę na jego temat. Jest to niezmiernie ważne, ponieważ prowadzone badania pozwalają na rozwój terapii, które w przyszłości mogą coraz lepiej przystosowywać małych autystyków do samodzielnego funkcjonowania. Ponadto pozwalają nam zrozumieć jak dzieci te postrzegają świat, dzięki czemu możemy starać się uczynić go dla nich bardziej radosnym i bezpiecznym.
    Obecnie występuje szeroki dostęp do dużej ilości różnorakich porad dotyczących wychowania tak wyjątkowych dzieci, ale nie możemy zapominać, że każde z nich jest odmienne i do każdego należy podejść indywidualnie. Autyzm może mieć różne nasilenie. Zdiagnozowane osoby mogą radzić sobie bardzo dobrze w codziennym funkcjonowaniu, ale są też takie, którym trzeba pomagać intensywniej. Terapia wspomagająca prawidłowy rozwój dziecka autystycznego trwa latami, jest niezwykle czasochłonna, a jej efektywność zależy od wielu osób, które muszą niekiedy bezgranicznie zaangażować się w pomoc małemu autystykowi. Takimi osobami są właśnie rodzice.
    Szczególną opieką powinny być otoczone nie tylko dzieci ze spektrum, ale również ich opiekunowie. W tym momencie tworzy się pewnego rodzaju koło, gdzie obie grupy wpływają na siebie nawzajem – jeżeli chcemy zadbać o szczęście i jak najlepszy rozwój dzieci, powinniśmy zadbać również o szczęście ich rodziców. Tu najlepiej uświadomić sobie z jak wieloma wyzwaniami na co dzień zmagają się dorośli, którzy pomagają swojemu autystycznemu dziecku przejść bezpiecznie przez życie.
    Wszystko może zacząć się już przed dwunastym miesiącem życia, a dla rodziców, którzy jako pierwsi zauważają oznaki zaburzenia swojego potomstwa jest niezwykle trudne. Przede wszystkim dziecko może nie wykazywać oczekiwanych przez bliskich oznak przywiązania. Ważnym jest zrozumienie perspektywy rodzica. Wielu rodziców przez cały okres ciąży nie może doczekać się spotkania ze swoim maleństwem, dlatego dużym cierpieniem okazuje się obserwacja, że dziecko niechętnie odwzajemnie okazywanie bliskości. Dla dorosłych takie zachowanie jest niezrozumiałe i sprawia dużą przykrość.            Wielu badaczy zaobserwowało, że rodzice, a w szczególności matki dzieci z autyzmem są poddawane silnemu stresowi. Stres rodziców dzieci ze spektrum autyzmu nie wynika tylko z zachowań trudnych swojego dziecka, ale również z braku umiejętności wychowania dziecka z autyzmem oraz z niewiedzy na temat tego zaburzenia.
    Ten brak kompetencji w żadnym wypadku nie jest winą rodziców. Nigdy nie powinni być za to obwiniani. Nieustannie podejmowane są próby ustalenia przyczyn zaburzeń autystycznych i przez wiele lat wyłaniane były różnorodne koncepcję o jego podłożach. Do tej pory jednak nie udało określić się spójnej koncepcji, która temat ten przedstawiłaby w chociaż zadowalającym stopniu. Jest to zaburzenie o podłożu neurorozwojowym, którego wystąpienie nie jest łatwe do przesądzenia, stąd też nie możemy obwiniać rodziców za to, że nie przygotowali się do opieki nad takim dzieckiem. Należy również zaznaczyć, że diagnoza nie zostaje wystawiona wraz z przyjściem dziecka na świat, a dopiero po dłuższym okresie, w którym rodzice dodatkowo obarczeni są lękiem o to, co dolega ich dziecku. Zadanie wychowania takiego człowieka jest tym trudniejsze, że opiekunowi bywają obarczani winą za to zaburzenie. Jeszcze w 1998 roku Pisula i Rola przeprowadzili badanie w którym wyniki wykazały, że czynni zawodowo nauczyciele w stopniu 40 % nauczycieli pracujących w szkołach ogólnodostępnych i 28% w szkołach specjalnych uważało, że przyczyną autyzmu jest brak miłości i ciepła ze strony rodziców! Nadziei należy dopatrywać się w okresie, który minął od przeprowadzenia tych badań. Coraz bardziej wzrasta świadomość społeczna i ludzie poszerzają swoją wiedzę na temat tego zaburzenia, co przekłada się na zmniejszenie popularyzacji szkodliwych przekonań na temat braku emocjonalnego ciepła ze strony rodziców dziecka autystycznego. Nie ma bowiem na takie stwierdzenia naukowych dowodów, a dostarczają one dodatkowego obciążenia emocjonalnego rodzicom, którzy poza dużym stresem zmagają się również z obciążeniem fizycznym, związanym z koniecznością sprostania wielu obowiązkom niewystępującym przy opiece nad dziećmi prawidłowo rozwijającymi się.
    Obok licznych codziennych trudności rodzice doświadczają lęku o dziecko i jego przyszłość. Posiadanie świadomości, że opieka nad dzieckiem ze spektrum autyzmu będzie trwać całe życie powoduje paraliżujący strach, który może przynosić więcej trudności w codziennym funkcjonowaniu. Jeżeli dziecko wykazuje nasilenie cech autystycznych pozwalające na jego samodzielność w dorosłym życiu, głowy rodziców zostają wypełnione myślami, czy dziecko na pewno zdoła sobie poradzić z wszystkimi trudnościami oraz czy nie zabraknie miejsc, do których mogłoby się zwrócić o pomoc.
    Problemem okazuje się również samotność rodziców, gdyż niekiedy zamartwiają się oni brakiem akceptacji ze strony społeczeństwa, które spowodowane jest ,,niechceniem’’ lub brakiem wiedzy. Mnogość obowiązków wynikających z opieki nad dzieckiem często nie pozwala im na wychodzenie z domu w celach rozrywkowych. Jedna z matek zapytana o to, jakiej pomocy oczekuje odpowiedziała ,,By móc odpocząć i się zrelaksować samej. By ktoś pomógł mi w nauce komunikacji”. Zaznaczona została tu kolejna trudność z jaką zmagają się opiekunowie osób autystycznych a mianowicie brak możliwości swobodnej rozmowy czy chociaż zrozumienia najprostszy potrzeb podopiecznych.
    Ogromna ilość obowiązków z jaką zmagają się rodzice autystyków jest niesamowitym wysiłkiem. Jeden z opiekunów zapytany o swoją trudną sytuację napisał tak : ,,Moje dziecko jest pod doskonałą opieką, pomocy potrzebuję ja”. Słowa te dają swoje odzwierciedlenie w badaniach, które pokazują jak bardzo ważne jest udzielenie odpowiedniego wsparcia takim osobom. W 2006 roku w Stanach Zjednoczonych zostały przeprowadzone badania, które potwierdziły, że aż od 40 do 70% opiekunów dzieci ze spektrum autyzmu ma kliniczne objawy depresji.
    Osoby tak ciężko oddające się wychowaniu dzieci, które potrzebują zdecydowanie więcej uwagi, siły, cierpliwości potrzebują rozmowy ze specjalistami, a nawet ich stałej opieki i wsparcia. Odpowiednie osoby mają możliwość wyjaśnienia rodzicom, wielu kwestii między innymi tego, że ich dziecko odtrąca ich bliskość tylko z powodu natężenia wrażeń zmysłowych wysyłanych przez rodziców, które przytłaczają autystyka, a nie ich samych. Specjaliści powinni dzielić się swoją wiedzą i pokazywać jak wdrażać ją w  codzienne życie, ponieważ może ona poprawiać komfort psychiczny rodzica. Całość tego artykułu nie oddaje w pełni problemów z jakimi mierzą się na co dzień opiekunowie osób ze spektrum autyzmu, ale pozwala na docenienie ich codziennych starań i próbę zrozumienia ich sytuacji.

Anita Burdzy

Bibliografia:

  • Pągowska., M. (2010). Psychospołeczna sytuacja rodziny dziecka z autyzmem – etapy adaptacji do niepełnosprawności dziecka. Szkoła Specjalna, 4(255), str. 258-267.
  • Prokopiak., A. (2014). Wychowanie dziecka z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska Lublin – Polonia, XXVII(2), str.51-59.
  • Szmania., L. (2015). Etiologia zaburzeń spektrum autyzmu – przegląd koncepcji. Interdyscyplinarne Konteksty Pedagogiki Specjalnej, 11(2015), str. 93-123.

Dysleksja – czy znamy ten problem?

                                               


Dysleksja jest dość popularnym tematem w obszarze nauki i trudności rodzicielskich.. Próbę definiowania pojęcia i etiologii zaburzenia podjęli badacze z wielu dziedzin nauki – psychologii, logopedii, neurologii, pedagogiki czy medycyny.  Mimo tych wielu działań dotychczas nie udało się uzyskać spójnej definicji.  Stąd też, być może tworzy się chaos odnośnie tego zagadnienia w szczególności na płaszczyźnie jaką jest Internet. Na przestrzeni lat dostrzec można wzrost świadomości ludzi w tym zakresie. W społeczeństwie istnieje jednak wiele błędnych stereotypów odnośnie dysleksji. Piętnują to niejednokrotnie wpisy w popularnych portalach czy czasopismach negując prawdziwość i istotę zaburzenia jakim jest dysleksja. W Internecie można nawet znaleźć rady jak zostać „królem dysleksji”. Zarzuty idą również w stronę nieprawdziwych i zmyślonych diagnoz stawiając specjalistów w złym świetle. Niestety przywilej otrzymywania opinii o dysleksji jest nadużywany dość często, ponieważ istnieje przekonanie, że stanowi on furtkę do zwolnień z obowiązków szkolnych i otrzymywanie przysługujących wówczas praw. Opinia o dysleksji  jest pierwszym etapem drogi do pokonania trudności specyficznych zaburzeń, wówczas pojawia się obowiązek większej pracy i niedopuszczenia do pogłębiania się problemu. Jeżeli na początkowym etapie nauki szkolnej problem będzie zbagatelizowany tym trudniej będzie funkcjonować dziecku  w późniejszych etapach rozwojowych.

Dysleksja rozwojowa w Polsce najczęściej określana jest „specyficznymi trudnościami w uczeniu się”. Najogólniej rzecz ujmując, jej przyczynami są różnego rodzaju nieprawidłowości w zakresie tempa, dynamiki, rytmu rozwoju poszczególnych funkcji poznawczych, które są podstawą procesu nauki czytania i pisania. Dlatego też o dysleksji mówi się jako o zaburzeniach komunikacji językowej. Jako, że jest to zaburzenie rozwojowe objawy mogą pojawiać się na każdym etapie nauki dziecka. Jednak najczęściej jest to wiek rozpoczęcia nauki w przedszkolu czy szkole. W tym okresie można mówić o ryzyku dysleksji czyli prawdopodobieństwie, że zaburzenie to rozwinie się w przyszłości. Za przyczynę dysleksji uważa się czynniki np. genetyczne, hormonalne czy neurobiologiczne. Warto zaznaczyć, że nie udowodniono związku między dysleksją a inteligencją. Niestety dzieci spotykają się z wyśmiewaniem ze strony rówieśników zarzucając im bycie „głupszym”. Co może negatywnie wpłynąć na dziecko. Bardzo ważną rolę odgrywają nie tylko nauczyciele, ale i rodzice. Brak zaangażowania i wsparcia rodzica, pomimo pracy specjalisty może nie przynosić oczekiwanych efektów.

To ważne, aby dziecko chciało dzielić się z rodzicem przeżywanymi emocjami, zarówno tymi przyjemnymi jak i trudnymi. Ze strony rodzica ważne jest dbanie o dobre relacje z dzieckiem, ale również wspieranie w budowaniu relacji z rówieśnikami i nauczycielem. Dziecko w całym tym procesie nauki powinno czuć się akceptowane i wspierane. Liczne porażki przyczyniają się do obniżenia motywacji ze strony dziecka.  Pomocne jest znalezienie mocnych stron, które będą podkreślane w sytuacjach obniżenia nastroju czy braku motywacji do działania. Sprzyjające również jest stwarzanie sytuacji, w których dziecko może odnieść sukces – pozwolenie na przeżywanie tego pozytywnego odczucia wpływa motywująco. Należy pamiętać, aby zabawy, zadania były dostosowane trudnością i nie nudziły ani też nie zniechęcały wysokim poziomem trudności zadania.  

Jako, że dysleksja może objawiać się w wielu sferach funkcjonowania dziecka należy skontrolować je ze specjalistą oraz poddać diagnozie. Odpowiednia terapia czy zajęcia uzupełniane pracą w domu mogą pozwolić ograniczyć trudności o charakterze dysleksji. Jeżeli skutki będą przejawiać się w sferze emocjonalnej dziecka, lęku, niskiej samoocenie, stresu warto zwrócić się o pomoc psychoterapeutyczną. 

Karolina Celek

Porozmawiajmy o depresji


Zaburzenia depresyjne są jednymi z powszechnie występujących dysfunkcji psychicznych. Według Światowej Organizacji Zdrowia jest to jest to jedna z najpoważniejszych jednostek chorobowych na świecie i jedna z głównych przyczyn samobójstw. Dotyczą one aż ponad 350 mln ludzi, z czego 1,5 mln osób w Polsce. Najczęściej obserwujemy ją u osób między 20 a 40 rokiem życia, ale występuje szeroko również w społeczeństwie powyżej 65 roku życia i stale wzrasta. Przyczyną występowania zaburzenia u osób starszych łączy się z  występowaniem chorób somatycznych powodujących nieustające pogorszenie się funkcjonowania organizmu. Depresja, z niewytłumaczonych wciąż przyczyn, występuje dwukrotnie częściej u kobiet, ale w przypadku mężczyzn częściej kończy się ona samobójstwem!

Nie jest to więc zjawisko, które możemy ignorować, a przewidywania dotyczące coraz większego rozwoju depresji w przyszłości zmuszają nas do szerzenia psychoedukacji na temat dostrzegania istotnych objawów zaburzenia. Może to w znaczący sposób przyczynić się do wczesnego wykrywania choroby i podejmowania stosownego leczenia. Edukując się na temat depresji możemy pomóc sobie i naszym bliskim wrócić do normalnego funkcjonowania, a nawet uratować życie!

Czym jest depresja?

Depresja zaburza funkcjonowanie człowieka na wielu płaszczyznach. Jest źródłem ogromnego cierpienia. Natrętne myśli, brak motywacji i siły do codziennego funkcjonowania powodują ograniczenia związane z wydajnością pracy, nauki, wycofywania się z życia społecznego.  Przejawia się także w niezdolności do samodzielnego wypełniania obowiązków, dbania o własne potrzeby, co konsekwentnie przekłada się na funkcjonowanie najbliższego otoczenia chorego. Im dłużej taki stan trwa, tym bardziej pogłębia się poczucie winy osoby chorującej, która zadręcza siebie za zaniedbania. Utwierdza ją to w błędnych przekonaniach na swój temat. Niska samoocena jest nieodłącznym objawem takiego stanu, dlatego osoby z depresją często myślą, że na nic dobrego już nie zasługują. Tracą one zdolność do czerpania przyjemności i zadowolenia z życia. Wszystko, co do chwili zachorowania sprawiało im przyjemność, było źródłem radości i spełnienia, staje się obojętne, a nawet przygnębiające. Dzieje się tak ponieważ przypomina to choremu nieustannie jak bardzo zmieniło się jego doświadczanie świata i postrzeganie siebie w tym świecie. Niestety, zaburzeniu temu towarzyszą również nieustanne myśli dotyczące śmierci, dlatego konieczne jest wdrożenie fachowej pomocy, by zapobiegać potencjalnym próbom samobójczym. 

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie co jest źródłem depresji. Potencjalnymi czynnikami przykładający się do powstania tego zaburzenia są szeroko pojęte relacje z otoczeniem. W przypadku osób starszych obserwowanie, że nie są oni już w pełni sił i wymagają dodatkowej opieki może znacząco przyczynić się pojawienia się depresji. Wykluczenie, brak akceptacji, nierozwiązane konflikty, poczucie odniesionej porażki to tylko nieliczne przykłady problemów, które mogą być przyczynami zaburzenia.

Czy to smutek czy depresja?

W reakcji na trudne wydarzenia naturalne jest pojawienie się smutku. Czujemy go, gdy jesteśmy samotni, kiedy coś się nam nie udaje lub coś stracimy. Powinien on jednak mieć jasną przyczynę, nie zaburzać codziennego funkcjonowania i nie trwać zbyt długo. Jeżeli jest inaczej powinniśmy skonsultować się ze specjalistą.

Charakterystyczne objawy depresji:

  • znaczące obniżenie nastroju trwające dłużej niż dwa tygodnie (towarzyszące temu uczucie bezsilności, braku motywacji, a nawet lęku)
  • obecność myśli samobójczych lub poczucie, że byłoby lepiej nie istnieć
  • brak odczuwania przyjemności z rzeczy, które wcześniej były źródłem radości
  • problemy ze snem (bezsenność, nadmierna senność)
  • odcinanie się od życia społecznego
  • znacząca zmiana codziennych aktywności

Jeżeli nawet niektóre z objawów wydają się znajome, warto zatroszczyć się o pomoc. Rozmowa ze specjalistą pozwala na rozwiązanie wątpliwości. Cierpienie jest oznaką, że z organizmem dzieje się coś złego i nie powinno być ono  ignorowanie. Specjalista pomoże ustalić, czy konieczne będzie wdrożenie odpowiedniego leczenia. Osoby zajmujące się zaburzeniami depresyjnymi to psycholog, psychiatra oraz psychoterapeuta.

AKCJA RELACJA – napisz do nas! 

Z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Depresją specjaliści Pracowni Psychologicznej Relacja odpowiadają na maile dotyczące różnorodnych trudności. Nie ważne, czy masz problem w związku, w pracy, czujesz się samotny – możesz oczekiwać odpowiedzi profesjonalnego psychologa. Możesz zapytać nas zarówno o siebie, jak i o swoich bliskich. Napisz do nas anonimowo. Odpowiemy profesjonalnie, dyskretnie i skutecznie.

Zdajemy sobie sprawę, że jeden mail może nie rozwiązać wszystkich Twoich problemów. Czasem droga do zmiany jest długa, ale może to być początek zmiany na lepsze!


Bibliografia:

  • Cierpiałkowska, L., (2020). Psychopatologia. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar.
  • Morrison, J., (2016). DSM-5 Bez Tajemnic. Praktyczny przewodnik dla klinicystów. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  • Osińska, M., Kazberuk, A., Celińska-Janowicz, K., Zadykowicz, R., Rysiak, E. (2017). Depresja – choroba cywilizacyjna XXI wieku. Geriatria 2017, nr.11, str.123-129.

Anita Burdzy

Ciemna strona zdalnego nauczania – konsekwencje z perspektywy psychologicznej

Tegoroczna pandemia wiele zmieniła w naszym codziennym funkcjonowaniu. Niestety, większość zmian jest dla nas niekorzystnych. Szkody poniosły nie tylko osoby prowadzące własną działalność gospodarczą, gastronomie, lokalne przedsiębiorstwa ale tak naprawdę każdy z nas. Część osób, którym udało się utrzymać swoje służbowe posady, swoją pracę zaczęła wykonywać zdalnie. To sam spotkało tysiące uczniów oraz studentów w różnym wieku – oni również proces kształcenia musieli kontynuować przy pomocy mediów elektronicznych. Zdalne uczenie ma zarówno swoje plusy, jak i minusy. 

Brak dostępu do Internetu oraz sprawnego sprzętu może powodować wystąpienie u dzieci obniżenia poczucia wartości. Dzieci z takimi problemami nie tylko czują się gorsze z powodu braku podstawowych, jak na ten moment narzędzi do nauki, ale również mają nierówne szanse w porównaniu do uczniów, którzy mają bezproblemowy i ciągły dostęp do urządzeń komputerowych. Różnice pomiędzy uczniami „lepszymi” a „słabszymi” mogą zatem się pogłębiać.  Problem ten może dotyczyć również rodziców, którzy mogą odczuwać obniżenie nastroju z powodu niemożliwości zapewnienia dzieciom odpowiednich i komfortowych warunków do edukacji szczególnie w sytuacji, gdy w gospodarstwie domowym jest jeden komputer, a potrzebujących wielu.

Podczas edukacji zdalnej trudno mówić o jednostkowym, indywidualnym podejściu do osoby. Uczniowie, którzy mają niższe kompetencje nie otrzymują wymaganego dla nich większego wsparcia. Jak bowiem bez niepotrzebnego stygmatowania słabszych uczniów zlecić zadanie grupie i zająć się potrzebami takiego ucznia? Konsekwencją tego procesu jest obniżona efektywność i zaburzony proces uczenia się. 

W najkorzystniejszej sytuacji dotyczącej zdalnego uczenia się znajdują się dzieci, których rodziny charakteryzują się silnymi więzami wewnątrzrodzinnymi podmiotowo traktujących swoich członków. W takiej rodzinie rodzice pełnią rolę nauczycieli, postrzegani są przez dzieci jako doradcy, przewodnicy, a to w dużym stopniu ułatwia takiej rodzinie funkcjonowanie w procesie zdalnego nauczania. Uczniowie ci mają większe wsparcie ze strony rodziców, co ułatwia im wykonywanie określonych zadań. Są skoncentrowani na nauce i rozwiązywaniu problemów. Takie zjawisko oczywiście ma swoje pozytywne strony, jednak pogłębia różnice między uczniami, którzy takiej pomocy nie otrzymują. 

Proces uczenia się dzieci i młodzieży utrudnia również brak odpowiednich kompetencji cyfrowych swoich nauczycieli i wykładowców. Przez brak wiedzy i doświadczenia nauczycieli dotyczącego efektywnego nauczania zdalnego oraz problemów występujących na drodze umiejętności korzystania ze sprzętu elektronicznego powoduje, że uczniowie nie nabywają wiedzy tak szybko i rzetelnie jak mogłoby odbywać się to w procesie nauczania stacjonarnego. Niestety, często to uczniowie mogliby być przewodnikami po świecie technologii i zasobów cyfrowych dla swoich nauczycieli.  System szkolnictwa nie był przygotowany na taką zmianę a nauczycieli nie zostali odpowiednio do tego przygotowani i wyposażeni w odpowiednie materiały i narzędzia np. platformy do prowadzenia zajęć na żywo. Nauczanie zdalne pokazało, jak archaiczne są metody nauczania niektórych nauczycieli i jak wielki jest ich opór przed dokonaniem zmian.

Szkoła nie tylko uczy podstawowej wiedzy teoretycznej, ale również kształtuje w uczniach sposoby postępowania. Pokazuje, co jest poprawne i pożądane przez społeczeństwo oraz jak zachowywać się w określonych sytuacjach. Wiele elementów zachowania oraz postaw uczniowie uczą się poprzez modelowanie i naśladowanie swoich nauczycieli. Brak kontaktu twarzą w twarz ogranicza im tą formę uczenia się nawyków, przekonań oraz postaw. Dla dziecka, które w domu ma jedynie negatywne wzorce zachowań, obserwacja nauczyciela, który jest dla niego wzorem może pozytywnie kształtować jego osobowość i przyczynić się do trwałych, pozytywnych zmian w jego postępowaniu. 

Oprócz strat w procesie edukacyjnym i rozwojowym wyróżnić należy również straty w sferze społecznej. Uczniowie w obliczu nauczania zdalnego nie utrzymują bezpośrednich  kontaktów z rówieśnikami. Może to powodować nieprawidłowości w przyszłym funkcjonowaniu społecznym oraz być przyczyną pojawienia się u dzieci lęków podczas bezpośrednich kontaktów z innymi ludźmi. Dzieciom brakuje wspólnego przeżywania radości i porażek, spotykania się na przerwach, a nawet dotyku (witania się, poklepywania, trzymania się za ręce, dokuczania sobie), który stanowi ważny element rozwoju psychomotorycznego. Pamiętajmy, że rozwijamy się w relacjach z drugim człowiekiem. Relacja to miejsce wymiany emocji, rozumienia swoich potrzeb i odpowiadania na komunikaty, które wysyłają nam inni. Nauczanie zdalne znacznie zubaża ten proces rozwojowy.

Kolejnymi negatywną konsekwencją spowodowaną izolacją dzieci jest uniemożliwienie im bezpośredniego dostępu do psychologa szkolnego. Niestety nawet, jeżeli te spotkania mogą odbywać się w formie on-line, to nie zawsze dziecko ma możliwość i przestrzeń, aby mogło poczuć się na tyle bezpiecznie i porozmawiać szczerze z psychologiem o trudnościach jakie doświadcza. Kolejną negatywną konsekwencją jest zwiększone ryzyko pogłębiania się uzależnienia uczniów od Internetu i urządzeń cyfrowych.  

    Oczywiście oprócz strat zdalnego nauczania istnieją również zyski. Podczas izolacji członkowie rodzin mają więcej czasu dla siebie, mogą się lepiej poznać i zadbać o wzajemne potrzeby. Plusem edukacji domowej jest również to, że rodzic ma możliwość dostosowania trybu oraz programów nauczania do potrzeb i możliwości swojego dziecka. Może więcej czasu poświęcić na bieżące materiały, które jego dziecko musi przyswoić. Wspólna nauka wpływa w dużym stopniu na kształtowanie więzi z dzieckiem. 

Daria Witoń

Dziecko i psycholog. Praktyczne wskazówki dla rodziców

Wiele rodziców dostaje „złote rady” od bliskich znajomych bądź szkolnych wychowawców, by koniecznie skonsultowali się w sprawie swojej pociechy z psychologiem. Kiedy taka konsultacja jest naprawdę potrzebna? Jakie sygnały, świadczą o tym, że dziecko potrzebuje kontaktu ze specjalistą?  

Sygnały, że dziecko potrzebuje pomocy psychologicznej: 

  • Kłopoty zdrowotne, których lekarz nie potrafi wyjaśnić (tajemnicze alergie, bóle brzucha, bóle głowy…) 
  • Dziecko powtarza czynności, które są dla otoczenia niezrozumiałe a wykonanie ich przynosi mu ulgę (ułożenie przedmiotów w określony sposób, siadanie na krześle przed wyjściem, kilkakrotne korzystanie z toalety przed spaniem itd.). Dziecko tłumaczy, że musi wykonać czynność, bo w przeciwnym razie stanie się coś złego. 
  • Dziecko ma ślady samookaleczeń (cięcie skóry, opuchlizna po nakłuwaniu igłą lub innymi ostrymi przedmiotami). 
  • Dziecko denerwuje się przed pójściem do szkoły, często kontaktuje się w szkole z rodzicami. Unika lekcji. 
  • Dziecko okłamuje rodziców. 
  • Nagle pogorszyły się oceny dziecka, nawet jeśli podejrzewamy „lenistwo”. 
  • Dziecko było sprawcą przemocy rówieśniczej (uderzyło, pobiło, upokorzyło inną osobę, obraziło w internecie) 
  • Dziecko powtarza, że jest do niczego, ma niską samoocenę, nie lubi siebie, nie akceptuje swojego wyglądu. Mówi, że życie jest bez sensu. 
  • Dziecko chudnie, nie dojada, chowa jedzenie, ma napady głodu, często korzysta z toalety. 
  • Dziecko nadmiernie korzysta z internetu/ gier komputerowych/ telewizji itp. Zaniedbuje kontakty z rówieśnikami, jest drażliwe. 
  • Dziecko nie radzi sobie z emocjami, ma wybuchy złości i agresji. 
  • Dziecko odczuwa nadmierny lęk np. ciemności, przechodzenia przez ulicę, samotności w domu, wystąpień publicznych. 
  • Zachowanie dziecka radykalnie się zmieniło. 

W jakich sytuacjach zgłaszać się po pomoc? 

  • Rodzice niepokoją się zachowaniem i emocjami dziecka. 
  • Rodzice planują rozstanie/ rozwód/ separację. 
  • Szkoła zgłasza problemy z dzieckiem. 
  • Dziecko nie chce korzystać z pomocy psychologiczno-pedagogicznej w szkole. 
  • Rodzice mają trudności wychowawcze – nie wiedzą, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach. 
  • Szkoła sugeruje badanie psychologiczne. 
  • Rodzice kłócą się, mają trudności w relacji. 

Praktyczne informacje: 

  • Spotkanie z psychologiem trwa 50 min do godziny. 
  • Na pierwszą konsultację przychodzą sami rodzice – bez dziecka. Podczas tego spotkania rodzice mówią o trudnościach w relacji z dzieckiem, co może zostać przez nie odebrane jako skarga albo narzekanie i obniżać jego samoocenę oraz dodatkowo pogorszyć relacje z rodzicami (jeśli dziecko byłoby obecne podczas rozmowy). 
  • Warto przynieść ze sobą informacje na temat dziecka ze spotkań z innymi specjalistami: opinie psychologiczne, opinie lekarskie, informacje o ocenach, notatki ze szkoły. 
  • Psycholog podczas rozmowy z rodzicem zadaje dużo szczegółowych pytań dotyczących rodziny. Warto być na nie otwartym. 
  • Często podczas spotkań z dzieckiem, psycholog proponuje zabawę. Dzięki temu nawiązuje kontakt z dzieckiem i ma okazję do obserwowania jego zachowania. 
  • Specjalista pomoże znaleźć najlepsze rozwiązania dla dziecka. Poda wskazówki, które warto stosować. 
  • W trakcie wizyty ustala się dalsze kroki – cel kolejnych spotkań, ich ilość oraz zakres pracy. 
  • Po wizycie u psychologa z dzieckiem, warto porozmawiać z nim o jego odczuciach i wrażeniach oraz zachęcić do wspólnej pracy. 
  • Psycholog jest zobowiązany tajemnicą zawodową! 

Sprawdź naszych psychologów w Mielcu, którzy mogą zaoferować pomoc Twojemu dziecku: https://pprelacja.pl/psycholog-mielec/.

*  Pamiętaj, że przedstawione w zachowania i objawy nie są wystarczające, by postawić diagnozę zaburzeń psychicznych. Wymagają one jednak uważności i czujności rodzica – najlepiej skonsultować je z psychologiem, a w niektórych przypadkach z lekarzem psychiatrą. 

**  Rodzicu, pamiętaj! W każdej sprawie, która Cię niepokoi możesz zwrócić się o pomoc psychologiczną! Zwykle nie zwlekasz, jeśli masz umówić dziecko do pediatry. Bądź dobrym rodzicem i pomóż dziecku rozwiązać jego trudności – zgłoś się na konsultację do psychologa.  

To Ty jesteś najbardziej właściwą osobą do udzielania pomocy swojemu dziecku! Jeśli nie jesteś pewien, w jaki sposób jej udzielić skonsultuj się ze specjalistą bez obecności swojej pociechy. 

Wystarczająco dobry tata

Dziś dzień ojca. Co będzie najlepszym prezentem dla taty? Pomysłów na prezent jest bardzo dużo. Oprócz prezentów i życzeń warto podarować swoim ojcom obecność. Wysłuchać, porozmawiać, wybaczyć. Relacje z ojcami, tak samo jak z matkami bywają trudne i skomplikowane. Nie jeden z nas usłyszał od swoich bliskich zdanie “jesteś taki, jak ojciec” i jakoś nikt nie ma wątpliwości, że to nie był komplement. Dlatego zachęcam, by tego dnia sprawdzić, co dobrego wydarzyło się w naszych relacjach z ojcami, nawet jeśli przeważają te doświadczenia, których nie chcielibyśmy pamiętać, to może właśnie one sprawiają, że wiemy, jakich błędów nie powtarzać, albo nauczyły nas one na przykład wytrwałości i cierpliwości. 

Trudne relacje z ojcami mogą wynikać z popularnego sformułowania o kryzysie męskości. To modna teza, w której łatwo zamknąć wszystko, co nie pasuje nam w relacji z mężczyznami. Niemniej jednak, prawdą jest, że rola mężczyzny i kobiety w rodzinie zmieniała się przez ostatnie dekady. Kobiety zyskały więcej niezależności, szybciej po urodzeniu dziecka wracają do pracy. Mężczyźni nie są już jedynymi żywicielami rodziny. Kobiety są też bardziej świadome potrzeby swojego rozwoju, kształcą się, rozwijają w wielu kierunkach i spędzają więcej czasu poza domem. Mężczyźni już nie muszą walczyć na wojnach i w powstaniach, znacznie mniej udzielają się społecznie niż kiedyś. Z jednej strony wciąż bardzo dużo pracują, z drugiej większość prac domowych wykonują kobiety. Jednak zajmowanie się dziećmi wciąż wielu ojców uważa za niemęskie. To ogromne nieporozumienie. Ojcowie przekazują swoim dzieciom wartości, szczególnie te dotyczące roli mężczyzny w związku i rodzinie. Ojciec zachęca do pokonywania trudności, dodaje odwagi. Dobrym przykładem różnic między zadaniami rodziców jest sytuacja, gdy dziecko uczy się chodzić i upada. Mama w tej sytuacji powie: ojej, nic się nie stało, mama pocałuje, zakleimy plasterek; a ojciec doda siły: dasz radę, odwagi, jestem tuż obok! Oczywiście obydwoje rodziców ma wspierać swoje dziecko, naturalne jest jednak, że będzie to robić trochę inaczej, bo przecież od narodzin dziecka te dwie role, mamy i taty, różnią się od siebie. Dziecko powinno widzieć, że tata jest mamie potrzebny, że ją uszczęśliwia jako mąż czy partner. W ten sposób dziecko uczy się, jak budować bezpieczne relacje damsko-męskie.  

Dzieci, które wychowywały się w rodzinie bez ojców też mają szansę na szczęśliwe życie. To zależy od wielu czynników.  Ważne jest to, z jakiego powodu nie ma w domu taty. Czy kiedykolwiek był? Czy zrezygnował z relacji z matką czy z całą rodziną albo po prostu umarł? To pytania, które najczęściej zadajemy, gdy do gabinetu przychodzi samotna matka. Dodam, że kobiety w ogóle częściej przychodzą w sprawie swoich dzieci na konsultacje i warsztaty dla rodziców niż ojcowie. Mam wrażenie, że bardzo powoli to się zmienia, ale za wcześnie na optymistyczne wnioski. Dzieci wychowywane przez samotne mamy mają szansę na szczęście, tak samo, jak dzieci wychowane w pełnych rodzinach. Wyobraźmy sobie, że dzieci są jak walizki, w które my dorośli wkładamy pewne umiejętności i doświadczenia. W przyszłości, w swoim dorosłym życiu, będą po nie do walizki sięgać. To od nas zależy, co my do tej walizki włożymy, czego nauczymy dziecko i czym obdarzymy. Samotna mama też może dziecku bardzo dużo tego dobrego wyposażenia na przyszłość dać. 

Dlaczego mężczyźni rzadziej zwracają się o pomoc psychologiczną dla siebie i swoich dzieci? Najczęściej po prostu uważają, że nie jest im potrzebna. Uznają pomoc psychologiczną za przejaw słabości, której mężczyźnie nie przystoi. Tymczasem przyznanie się do trudności i proszenie o pomoc to akt odwagi i świadomości siebie. Bardzo wielu ojców nie uczestniczy też aktywnie w wychowaniu swoich dzieci. Często nie wiedzą, z czym, z jakimi problemami mierzą się ich pociechy. Spora grupa mężczyzn bardzo koncentruje się na pracy i uważa, że wychowanie dziecka to nie męska rzecz. Panuje też takie przekonanie, że skoro problemów nie widać, to ich nie ma. To bardzo krzywdzące postrzeganie życia rodzinnego, bo bardzo wiele matek w gabinecie psychologa skarży się, że ojcowie nie pomagają w odrabianiu lekcji, nie chodzą na wywiadówki, czasem nawet nie wiedzą, do której klasy chodzą dzieci. Gdy zwracają im na to uwagę, wolą schować się w warsztacie albo pójść na piwo niż porozmawiać o potrzebach swoich bliskich. To unikający sposób radzenia sobie ze stresem, potocznie zwany po prostu ucieczką od problemów. Właśnie to może być przejawem kryzysu męskości. 

Nie powinno nikogo zaskoczyć, że bycie dobrym tatą polega przede wszystkim na tworzeniu bezpiecznej i zdrowej relacji ze swoimi dziećmi. Czyli na obecności polegającej na słuchaniu potrzeb swoich dzieci, towarzyszeniu im w codziennym życiu oraz pomaganiu w radzeniu sobie z emocjami. To również dbanie o siebie i higienę życia psychicznego. Tata może mieć przecież zainteresowania i pasje, warto, żeby dzielił się nimi z dziećmi, nie żałował czasu dla nich. Bycie ojcem i uczestniczenie w domowych obowiązkach to zadanie dla prawdziwych mężczyzn, bo często wymaga siły, zdecydowania, czasem rezygnacji ze swoich pragnień. Zachęcam mężczyzn, by nie obawiali się też emocji związanych z ojcostwem: wzruszeń, lęków, obaw, smutku, bezradności. To prawda, że chłopaki nie płaczą. Płaczą prawdziwi mężczyźni, którzy nie wstydzą się łez, bo one są dowodem na to, że umiemy radzić sobie z trudnymi emocjami. Właśnie tego uczy swoje dzieci wystarczająco dobry tata.