Blog

Rodzice dzieci ze spektrum autyzmu


Zaburzenie ze spektrum autyzmu jest wyzwaniem dla całej rodziny dziecka, u którego zostało zdiagnozowane. Autyzm nie jest jeszcze wystarczająco poznanym zagadnieniem, dlatego stale pojawiają się nowe publikacje poszerzające wiedzę na jego temat. Jest to niezmiernie ważne, ponieważ prowadzone badania pozwalają na rozwój terapii, które w przyszłości mogą coraz lepiej przystosowywać małych autystyków do samodzielnego funkcjonowania. Ponadto pozwalają nam zrozumieć jak dzieci te postrzegają świat, dzięki czemu możemy starać się uczynić go dla nich bardziej radosnym i bezpiecznym.
    Obecnie występuje szeroki dostęp do dużej ilości różnorakich porad dotyczących wychowania tak wyjątkowych dzieci, ale nie możemy zapominać, że każde z nich jest odmienne i do każdego należy podejść indywidualnie. Autyzm może mieć różne nasilenie. Zdiagnozowane osoby mogą radzić sobie bardzo dobrze w codziennym funkcjonowaniu, ale są też takie, którym trzeba pomagać intensywniej. Terapia wspomagająca prawidłowy rozwój dziecka autystycznego trwa latami, jest niezwykle czasochłonna, a jej efektywność zależy od wielu osób, które muszą niekiedy bezgranicznie zaangażować się w pomoc małemu autystykowi. Takimi osobami są właśnie rodzice.
    Szczególną opieką powinny być otoczone nie tylko dzieci ze spektrum, ale również ich opiekunowie. W tym momencie tworzy się pewnego rodzaju koło, gdzie obie grupy wpływają na siebie nawzajem – jeżeli chcemy zadbać o szczęście i jak najlepszy rozwój dzieci, powinniśmy zadbać również o szczęście ich rodziców. Tu najlepiej uświadomić sobie z jak wieloma wyzwaniami na co dzień zmagają się dorośli, którzy pomagają swojemu autystycznemu dziecku przejść bezpiecznie przez życie.
    Wszystko może zacząć się już przed dwunastym miesiącem życia, a dla rodziców, którzy jako pierwsi zauważają oznaki zaburzenia swojego potomstwa jest niezwykle trudne. Przede wszystkim dziecko może nie wykazywać oczekiwanych przez bliskich oznak przywiązania. Ważnym jest zrozumienie perspektywy rodzica. Wielu rodziców przez cały okres ciąży nie może doczekać się spotkania ze swoim maleństwem, dlatego dużym cierpieniem okazuje się obserwacja, że dziecko niechętnie odwzajemnie okazywanie bliskości. Dla dorosłych takie zachowanie jest niezrozumiałe i sprawia dużą przykrość.            Wielu badaczy zaobserwowało, że rodzice, a w szczególności matki dzieci z autyzmem są poddawane silnemu stresowi. Stres rodziców dzieci ze spektrum autyzmu nie wynika tylko z zachowań trudnych swojego dziecka, ale również z braku umiejętności wychowania dziecka z autyzmem oraz z niewiedzy na temat tego zaburzenia.
    Ten brak kompetencji w żadnym wypadku nie jest winą rodziców. Nigdy nie powinni być za to obwiniani. Nieustannie podejmowane są próby ustalenia przyczyn zaburzeń autystycznych i przez wiele lat wyłaniane były różnorodne koncepcję o jego podłożach. Do tej pory jednak nie udało określić się spójnej koncepcji, która temat ten przedstawiłaby w chociaż zadowalającym stopniu. Jest to zaburzenie o podłożu neurorozwojowym, którego wystąpienie nie jest łatwe do przesądzenia, stąd też nie możemy obwiniać rodziców za to, że nie przygotowali się do opieki nad takim dzieckiem. Należy również zaznaczyć, że diagnoza nie zostaje wystawiona wraz z przyjściem dziecka na świat, a dopiero po dłuższym okresie, w którym rodzice dodatkowo obarczeni są lękiem o to, co dolega ich dziecku. Zadanie wychowania takiego człowieka jest tym trudniejsze, że opiekunowi bywają obarczani winą za to zaburzenie. Jeszcze w 1998 roku Pisula i Rola przeprowadzili badanie w którym wyniki wykazały, że czynni zawodowo nauczyciele w stopniu 40 % nauczycieli pracujących w szkołach ogólnodostępnych i 28% w szkołach specjalnych uważało, że przyczyną autyzmu jest brak miłości i ciepła ze strony rodziców! Nadziei należy dopatrywać się w okresie, który minął od przeprowadzenia tych badań. Coraz bardziej wzrasta świadomość społeczna i ludzie poszerzają swoją wiedzę na temat tego zaburzenia, co przekłada się na zmniejszenie popularyzacji szkodliwych przekonań na temat braku emocjonalnego ciepła ze strony rodziców dziecka autystycznego. Nie ma bowiem na takie stwierdzenia naukowych dowodów, a dostarczają one dodatkowego obciążenia emocjonalnego rodzicom, którzy poza dużym stresem zmagają się również z obciążeniem fizycznym, związanym z koniecznością sprostania wielu obowiązkom niewystępującym przy opiece nad dziećmi prawidłowo rozwijającymi się.
    Obok licznych codziennych trudności rodzice doświadczają lęku o dziecko i jego przyszłość. Posiadanie świadomości, że opieka nad dzieckiem ze spektrum autyzmu będzie trwać całe życie powoduje paraliżujący strach, który może przynosić więcej trudności w codziennym funkcjonowaniu. Jeżeli dziecko wykazuje nasilenie cech autystycznych pozwalające na jego samodzielność w dorosłym życiu, głowy rodziców zostają wypełnione myślami, czy dziecko na pewno zdoła sobie poradzić z wszystkimi trudnościami oraz czy nie zabraknie miejsc, do których mogłoby się zwrócić o pomoc.
    Problemem okazuje się również samotność rodziców, gdyż niekiedy zamartwiają się oni brakiem akceptacji ze strony społeczeństwa, które spowodowane jest ,,niechceniem’’ lub brakiem wiedzy. Mnogość obowiązków wynikających z opieki nad dzieckiem często nie pozwala im na wychodzenie z domu w celach rozrywkowych. Jedna z matek zapytana o to, jakiej pomocy oczekuje odpowiedziała ,,By móc odpocząć i się zrelaksować samej. By ktoś pomógł mi w nauce komunikacji”. Zaznaczona została tu kolejna trudność z jaką zmagają się opiekunowie osób autystycznych a mianowicie brak możliwości swobodnej rozmowy czy chociaż zrozumienia najprostszy potrzeb podopiecznych.
    Ogromna ilość obowiązków z jaką zmagają się rodzice autystyków jest niesamowitym wysiłkiem. Jeden z opiekunów zapytany o swoją trudną sytuację napisał tak : ,,Moje dziecko jest pod doskonałą opieką, pomocy potrzebuję ja”. Słowa te dają swoje odzwierciedlenie w badaniach, które pokazują jak bardzo ważne jest udzielenie odpowiedniego wsparcia takim osobom. W 2006 roku w Stanach Zjednoczonych zostały przeprowadzone badania, które potwierdziły, że aż od 40 do 70% opiekunów dzieci ze spektrum autyzmu ma kliniczne objawy depresji.
    Osoby tak ciężko oddające się wychowaniu dzieci, które potrzebują zdecydowanie więcej uwagi, siły, cierpliwości potrzebują rozmowy ze specjalistami, a nawet ich stałej opieki i wsparcia. Odpowiednie osoby mają możliwość wyjaśnienia rodzicom, wielu kwestii między innymi tego, że ich dziecko odtrąca ich bliskość tylko z powodu natężenia wrażeń zmysłowych wysyłanych przez rodziców, które przytłaczają autystyka, a nie ich samych. Specjaliści powinni dzielić się swoją wiedzą i pokazywać jak wdrażać ją w  codzienne życie, ponieważ może ona poprawiać komfort psychiczny rodzica. Całość tego artykułu nie oddaje w pełni problemów z jakimi mierzą się na co dzień opiekunowie osób ze spektrum autyzmu, ale pozwala na docenienie ich codziennych starań i próbę zrozumienia ich sytuacji.

Anita Burdzy

Bibliografia:

  • Pągowska., M. (2010). Psychospołeczna sytuacja rodziny dziecka z autyzmem – etapy adaptacji do niepełnosprawności dziecka. Szkoła Specjalna, 4(255), str. 258-267.
  • Prokopiak., A. (2014). Wychowanie dziecka z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska Lublin – Polonia, XXVII(2), str.51-59.
  • Szmania., L. (2015). Etiologia zaburzeń spektrum autyzmu – przegląd koncepcji. Interdyscyplinarne Konteksty Pedagogiki Specjalnej, 11(2015), str. 93-123.

Dysleksja – czy znamy ten problem?

                                               


Dysleksja jest dość popularnym tematem w obszarze nauki i trudności rodzicielskich.. Próbę definiowania pojęcia i etiologii zaburzenia podjęli badacze z wielu dziedzin nauki – psychologii, logopedii, neurologii, pedagogiki czy medycyny.  Mimo tych wielu działań dotychczas nie udało się uzyskać spójnej definicji.  Stąd też, być może tworzy się chaos odnośnie tego zagadnienia w szczególności na płaszczyźnie jaką jest Internet. Na przestrzeni lat dostrzec można wzrost świadomości ludzi w tym zakresie. W społeczeństwie istnieje jednak wiele błędnych stereotypów odnośnie dysleksji. Piętnują to niejednokrotnie wpisy w popularnych portalach czy czasopismach negując prawdziwość i istotę zaburzenia jakim jest dysleksja. W Internecie można nawet znaleźć rady jak zostać „królem dysleksji”. Zarzuty idą również w stronę nieprawdziwych i zmyślonych diagnoz stawiając specjalistów w złym świetle. Niestety przywilej otrzymywania opinii o dysleksji jest nadużywany dość często, ponieważ istnieje przekonanie, że stanowi on furtkę do zwolnień z obowiązków szkolnych i otrzymywanie przysługujących wówczas praw. Opinia o dysleksji  jest pierwszym etapem drogi do pokonania trudności specyficznych zaburzeń, wówczas pojawia się obowiązek większej pracy i niedopuszczenia do pogłębiania się problemu. Jeżeli na początkowym etapie nauki szkolnej problem będzie zbagatelizowany tym trudniej będzie funkcjonować dziecku  w późniejszych etapach rozwojowych.

Dysleksja rozwojowa w Polsce najczęściej określana jest „specyficznymi trudnościami w uczeniu się”. Najogólniej rzecz ujmując, jej przyczynami są różnego rodzaju nieprawidłowości w zakresie tempa, dynamiki, rytmu rozwoju poszczególnych funkcji poznawczych, które są podstawą procesu nauki czytania i pisania. Dlatego też o dysleksji mówi się jako o zaburzeniach komunikacji językowej. Jako, że jest to zaburzenie rozwojowe objawy mogą pojawiać się na każdym etapie nauki dziecka. Jednak najczęściej jest to wiek rozpoczęcia nauki w przedszkolu czy szkole. W tym okresie można mówić o ryzyku dysleksji czyli prawdopodobieństwie, że zaburzenie to rozwinie się w przyszłości. Za przyczynę dysleksji uważa się czynniki np. genetyczne, hormonalne czy neurobiologiczne. Warto zaznaczyć, że nie udowodniono związku między dysleksją a inteligencją. Niestety dzieci spotykają się z wyśmiewaniem ze strony rówieśników zarzucając im bycie „głupszym”. Co może negatywnie wpłynąć na dziecko. Bardzo ważną rolę odgrywają nie tylko nauczyciele, ale i rodzice. Brak zaangażowania i wsparcia rodzica, pomimo pracy specjalisty może nie przynosić oczekiwanych efektów.

To ważne, aby dziecko chciało dzielić się z rodzicem przeżywanymi emocjami, zarówno tymi przyjemnymi jak i trudnymi. Ze strony rodzica ważne jest dbanie o dobre relacje z dzieckiem, ale również wspieranie w budowaniu relacji z rówieśnikami i nauczycielem. Dziecko w całym tym procesie nauki powinno czuć się akceptowane i wspierane. Liczne porażki przyczyniają się do obniżenia motywacji ze strony dziecka.  Pomocne jest znalezienie mocnych stron, które będą podkreślane w sytuacjach obniżenia nastroju czy braku motywacji do działania. Sprzyjające również jest stwarzanie sytuacji, w których dziecko może odnieść sukces – pozwolenie na przeżywanie tego pozytywnego odczucia wpływa motywująco. Należy pamiętać, aby zabawy, zadania były dostosowane trudnością i nie nudziły ani też nie zniechęcały wysokim poziomem trudności zadania.  

Jako, że dysleksja może objawiać się w wielu sferach funkcjonowania dziecka należy skontrolować je ze specjalistą oraz poddać diagnozie. Odpowiednia terapia czy zajęcia uzupełniane pracą w domu mogą pozwolić ograniczyć trudności o charakterze dysleksji. Jeżeli skutki będą przejawiać się w sferze emocjonalnej dziecka, lęku, niskiej samoocenie, stresu warto zwrócić się o pomoc psychoterapeutyczną. 

Karolina Celek

Porozmawiajmy o depresji


Zaburzenia depresyjne są jednymi z powszechnie występujących dysfunkcji psychicznych. Według Światowej Organizacji Zdrowia jest to jest to jedna z najpoważniejszych jednostek chorobowych na świecie i jedna z głównych przyczyn samobójstw. Dotyczą one aż ponad 350 mln ludzi, z czego 1,5 mln osób w Polsce. Najczęściej obserwujemy ją u osób między 20 a 40 rokiem życia, ale występuje szeroko również w społeczeństwie powyżej 65 roku życia i stale wzrasta. Przyczyną występowania zaburzenia u osób starszych łączy się z  występowaniem chorób somatycznych powodujących nieustające pogorszenie się funkcjonowania organizmu. Depresja, z niewytłumaczonych wciąż przyczyn, występuje dwukrotnie częściej u kobiet, ale w przypadku mężczyzn częściej kończy się ona samobójstwem!

Nie jest to więc zjawisko, które możemy ignorować, a przewidywania dotyczące coraz większego rozwoju depresji w przyszłości zmuszają nas do szerzenia psychoedukacji na temat dostrzegania istotnych objawów zaburzenia. Może to w znaczący sposób przyczynić się do wczesnego wykrywania choroby i podejmowania stosownego leczenia. Edukując się na temat depresji możemy pomóc sobie i naszym bliskim wrócić do normalnego funkcjonowania, a nawet uratować życie!

Czym jest depresja?

Depresja zaburza funkcjonowanie człowieka na wielu płaszczyznach. Jest źródłem ogromnego cierpienia. Natrętne myśli, brak motywacji i siły do codziennego funkcjonowania powodują ograniczenia związane z wydajnością pracy, nauki, wycofywania się z życia społecznego.  Przejawia się także w niezdolności do samodzielnego wypełniania obowiązków, dbania o własne potrzeby, co konsekwentnie przekłada się na funkcjonowanie najbliższego otoczenia chorego. Im dłużej taki stan trwa, tym bardziej pogłębia się poczucie winy osoby chorującej, która zadręcza siebie za zaniedbania. Utwierdza ją to w błędnych przekonaniach na swój temat. Niska samoocena jest nieodłącznym objawem takiego stanu, dlatego osoby z depresją często myślą, że na nic dobrego już nie zasługują. Tracą one zdolność do czerpania przyjemności i zadowolenia z życia. Wszystko, co do chwili zachorowania sprawiało im przyjemność, było źródłem radości i spełnienia, staje się obojętne, a nawet przygnębiające. Dzieje się tak ponieważ przypomina to choremu nieustannie jak bardzo zmieniło się jego doświadczanie świata i postrzeganie siebie w tym świecie. Niestety, zaburzeniu temu towarzyszą również nieustanne myśli dotyczące śmierci, dlatego konieczne jest wdrożenie fachowej pomocy, by zapobiegać potencjalnym próbom samobójczym. 

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie co jest źródłem depresji. Potencjalnymi czynnikami przykładający się do powstania tego zaburzenia są szeroko pojęte relacje z otoczeniem. W przypadku osób starszych obserwowanie, że nie są oni już w pełni sił i wymagają dodatkowej opieki może znacząco przyczynić się pojawienia się depresji. Wykluczenie, brak akceptacji, nierozwiązane konflikty, poczucie odniesionej porażki to tylko nieliczne przykłady problemów, które mogą być przyczynami zaburzenia.

Czy to smutek czy depresja?

W reakcji na trudne wydarzenia naturalne jest pojawienie się smutku. Czujemy go, gdy jesteśmy samotni, kiedy coś się nam nie udaje lub coś stracimy. Powinien on jednak mieć jasną przyczynę, nie zaburzać codziennego funkcjonowania i nie trwać zbyt długo. Jeżeli jest inaczej powinniśmy skonsultować się ze specjalistą.

Charakterystyczne objawy depresji:

  • znaczące obniżenie nastroju trwające dłużej niż dwa tygodnie (towarzyszące temu uczucie bezsilności, braku motywacji, a nawet lęku)
  • obecność myśli samobójczych lub poczucie, że byłoby lepiej nie istnieć
  • brak odczuwania przyjemności z rzeczy, które wcześniej były źródłem radości
  • problemy ze snem (bezsenność, nadmierna senność)
  • odcinanie się od życia społecznego
  • znacząca zmiana codziennych aktywności

Jeżeli nawet niektóre z objawów wydają się znajome, warto zatroszczyć się o pomoc. Rozmowa ze specjalistą pozwala na rozwiązanie wątpliwości. Cierpienie jest oznaką, że z organizmem dzieje się coś złego i nie powinno być ono  ignorowanie. Specjalista pomoże ustalić, czy konieczne będzie wdrożenie odpowiedniego leczenia. Osoby zajmujące się zaburzeniami depresyjnymi to psycholog, psychiatra oraz psychoterapeuta.

AKCJA RELACJA – napisz do nas! 

Z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Depresją specjaliści Pracowni Psychologicznej Relacja odpowiadają na maile dotyczące różnorodnych trudności. Nie ważne, czy masz problem w związku, w pracy, czujesz się samotny – możesz oczekiwać odpowiedzi profesjonalnego psychologa. Możesz zapytać nas zarówno o siebie, jak i o swoich bliskich. Napisz do nas anonimowo. Odpowiemy profesjonalnie, dyskretnie i skutecznie.

Zdajemy sobie sprawę, że jeden mail może nie rozwiązać wszystkich Twoich problemów. Czasem droga do zmiany jest długa, ale może to być początek zmiany na lepsze!


Bibliografia:

  • Cierpiałkowska, L., (2020). Psychopatologia. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar.
  • Morrison, J., (2016). DSM-5 Bez Tajemnic. Praktyczny przewodnik dla klinicystów. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  • Osińska, M., Kazberuk, A., Celińska-Janowicz, K., Zadykowicz, R., Rysiak, E. (2017). Depresja – choroba cywilizacyjna XXI wieku. Geriatria 2017, nr.11, str.123-129.

Anita Burdzy

Wypalenie rodzicielskie – co to jest i jak sobie z nim radzić?

Żyjemy w czasach, które nie są łatwe dla nikogo. Izolacja, obostrzenia i wiele innych czynników w teraźniejszych chwilach wpływa na nasze samopoczucie czy samoocenę. Niestety w dobie pandemii na naszej głowie pojawiło się wiele więcej obowiązków niż mieliśmy dotychczas.

 Charakterystycznym znakiem dla tego etapu zdecydowanie stała się wielozadaniowość. Przede wszystkim wielozadaniowość w strefie rodzicielskiej. Połączenie pracy, opieki nad dziećmi oraz czymś nowym dla każdego z nas, czyli zdalnym nauczaniem, mogło stać się dość uporczywym problemem dla rodziców. Badania dowodzą, że kobiety są w stanie sprawniej pogodzić wiele aspektów związanych z domem, dziećmi, pracą. Jednakże często z tego powodu nie mają już czasu dla siebie i swoich potrzeb. Łączenie tak wielu ról może objawiać się przemęczeniem czy frustracją. Co za tym idzie, może pojawić się syndrom wypalenia rodzicielskiego, które częściej grozi matkom niż ojcom. 

Czym jest wypalenie rodzicielskie? Według najnowszych badań, które zostały opublikowane w czasopiśmie Child Abuse & Neglect, jest ono podobne do wypalenia zawodowego, czyli jest to stan nadmiernego obciążenia na podłożu fizycznym, psychicznym oraz emocjonalnym. Oprócz „standardowego” zmęczenia pojawiają się kłopoty ze snem i koncentracją. Nasilają się negatywne emocje oraz wahania nastroju. Wypalenie rodzicielskie znacznie wpływa na konflikty między partnerami, ponieważ przytłoczenie, które występuje jest czasami silniejsze niż inne emocje. 

Duży wpływ na ten stan ma presja, a raczej utworzony stereotyp bycia supermamą – supertatą. Żeby sprostać tym oczekiwaniom trzeba robić wszystko na dwieście procent. U kobiet występuje  dodatkowo przekonanie, że nie potrzebujemy jakiejkolwiek pomocy, bo wszystko lepiej zrobimy same. Nikt przecież nie poradzi sobie z tym wszystkim lepiej niż my. Ujawniają się prawdziwe „zosie samosie”. W takich momentach zapominają o sobie, o tym czego potrzebują i czego pragną. 

Co możesz zrobić, aby zapobiec wypaleniu rodzicielskiemu? Rozpocznij od „zwolnienia” siebie z postawionych sobie oczekiwań. Im bardziej wyrozumiali jesteśmy dla samych siebie, tym mniej przytłoczeni będziemy. Dajmy sobie prawo do błędów. Nie mamy wpływu na wszystkie rzeczy które się dzieją. Rodzicielstwo bywa czasami trudne, jak i skomplikowane. 

Nie wstydź się tego, że potrzebujesz wsparcia! Na pewno masz blisko siebie osoby, których darzysz zaufaniem i do których możesz się zwrócić, gdy potrzebujesz pomocy. Zacznij mówić o swoich emocjach. Warto przestać chować w sobie te wszystkie złości oraz smutki. Wyzwalająca może być rozmowa z partnerem albo skorzystanie z pomocy psychoterapeuty w Mielcu

Pamiętaj, żeby pomyśleć o sobie i o tym, czego Ty potrzebujesz! Gdy zadbasz o siebie, łatwiej będzie Ci zadbać o tych których kochasz. Nie ma nic złego w tym, że spędzisz czas sam na sam ze sobą. Jak to zrobić? Rozpocznij od czegoś prostego – raz w tygodniu znajdź czas na stworzenie sobie miniSPA. Maseczka, relaksująca muzyka i książka, która Cię interesuje. Tak niewiele, a pozwala na oczyszczenie głowy z problemów. Innym sposobem może być „ucieczka” z domu, aby uprawiać jakąś aktywność fizyczną. Może być rower, rolki, bieganie czy zwykły spacer. 

Wdrożenie nawyków wymaga czasu oraz zaangażowania. Nic nie dzieje się z dnia na dzień. Normalnym elementem procesu będzie to, że coś może się nie udać. Ważne, żeby wytrwać w nowych postanowieniach i nie poddawać się przy pierwszej porażce. 

Magdalena Konefał

Jak pomóc dziecku zredukować stres zabawą i zadbać o jego rozwój podczas pandemii


Linda Lantieri – doświadczona pedagog – obecna była jako jedna z osób wspierających nauczycieli i uczniów 11 września 2001 roku podczas zamachu na World Trade Center. W książce, którą napisała razem ze znanym psychologiem, który zajmuje się rozwojem inteligencji emocjonalnej, Danielem Golemanem, dzieli się swoimi przemyśleniami na temat prawdziwych egzaminów życiowych, które mogą spotkać dziecko w niespodziewanych momentach, a my jako dorośli nie jesteśmy w stanie ich przed tym uchronić, ponieważ po prostu nie mamy na to wpływu. Takim wydarzeniem bez wątpienia była sytuacja w 2001 roku, ale taką sytuacją jest również obecna pandemia koronawirusa.
    W budowaniu wewnętrznej odporności na stres może pomóc relaksacja. Polega ona na zwolnieniu napięcia mięśni przy równoczesnym świadomym obniżeniu aktywności myśli. Dzięki takiej aktywności dziecko uczy się lepiej i adekwatniej reagować w sytuacjach stresowych, koncentrować uwagę i skupiać się na wykonywanych czynnościach. 

W nauczaniu dziecka relaksacji bardzo ważną rolę odgrywa osoba dorosła, która również może skorzystać z tego treningu i zaczerpnąć dużo dobrego dla siebie. Chcąc pomóc dziecku w rozluźnieniu, rodzic sam musi nauczyć się odprężać, by móc następnie przeżyć to wspólnie z dzieckiem. Podczas takiego treningu rozwija się świadomość własnego ciała i lepsze zrozumienie siebie, a ponadto jest to rewelacyjny sposób do spędzenia czasu ze swoim dzieckiem. Dzięki temu zwiększy się możliwość lepszego zrozumienia siebie nawzajem, poprzez dzielenie się swoimi przemyśleniami i odczuciami. Będzie to świetnie spędzony czas jeśli dodatkowo zadbamy o odpowiedni nastrój: dostosujemy głos, światło, a także dobierzemy odpowiednią muzykę. W całym stresie związanym z lękiem o własne zdrowie, nie powinno zapominać się o zadbaniu również o komfort psychiczny. Dajmy sobie czas na relaks i rozwój.
    Pierwszą propozycją jaką można znaleźć przeglądając literaturę, a nadającą się idealnie, aby zacząć wdrażać relaksację u dziećmi jest trening autogenny Schultza. Polega on na oddziaływaniu na własny organizm i psychikę przez wyzwalanie w sobie reakcji odprężenia i koncentracji. Stopniowo i świadomie kierujemy swoje ciało do odczuwania ciężaru (po kolei poszczególne części ciała), następnie do odczuwania ciepła, bicia serca, zaczerpywania oddechu, uzyskania wrażenia chłodnego czoła. W konsekwencji wszystkie te doświadczenia doprowadzają nas do poczucia wewnętrznego odprężenia i spokoju. Trening ten wykonuje się za pomocą autosugestii w przypadku dzieci najlepiej sprawdzi się opowiadanie. 

A. Polender wychodzi z propozycją opowiadania: 

,,Posłuchajcie dzisiaj opowiadania o małym , dobrym skrzacie (krasnalu, leśnym ludku, misiu, dobrym duszku, jeżyku, ufoludku itp.). Malutki skrzacik żyje w dużym, ciemnym lesie, pod ogromnym muchomorem. Ma czerwoną czapeczkę, niebieski kubraczek i zawsze się uśmiecha. Przez całą wiosnę, lato , jesień skrzat ciężko pracował, wszystkim wokół pomagał, żeby każdy był szczęśliwy. Zbliżała się zima i skrzacik poczuł się ogromnie zmęczony. Zrobił sobie wygodne posłanie pod czerwonym grzybkiem i postanowił wreszcie wyspać się i solidnie odpocząć. Wszystkie dzieci będą teraz myślały o tym spracowanym, wesołym dobrym skrzacie i robiły wszystko to, co on robi.

Skrzat układa się do głębokiego zimowego snu i kładzie się prościutko na posłaniu. Wy też kładziecie się na kocykach. Skrzat kładzie sobie pod głowę poduszeczkę z zielonego, puszystego mchu- wy też leżycie już z głową na poduszce. Skrzacik leży spokojnie, ma zamknięte oczy, czuje jak odpoczywają jego rączki, nóżki, głowa, buzia i oczka. Najpierw czuje, że jego lewa noga robi się taka ciężka, coraz cięższa, jakby była z drewna czy z żelaza. Skrzat nie może jej podnieść, noga stała się leniwa, ale tak jest dobrze, wygodnie. Ach, jak cieplutko i przyjemnie. Prawa noga zazdrości lewej. Więc, aby jej nie było smutno, Skrzacik myśli o tej drugiej. Prawa noga też robi się taka ciężka, coraz cięższa, że nie można jej podnieść, więc się nie rusza, leży spokojnie, jest jej dobrze i cieplutko. Ach, jak ciepło i przyjemnie. Obie nóżki skrzata są teraz spokojne, nie ruszają się. Jest im dobrze i cieplutko. A łapki Skrzacika? Też chcą, żeby im było przyjemnie więc skrzat myśli o nich. Najpierw o lewej rączce. Ona chce odpocząć, bo się bardzo napracowała. Skrzacik położył rączkę wygodnie na posłaniu wzdłuż swego ciała. Paluszki leżą swobodnie. Są leniwe, nic im się nie chce robić. A prawa ręka? Skrzat myśli o niej, a ona robi się taka ciężka jak klocek z drewna, ale za to jest cieplutka i jest jej przyjemnie. Teraz Skrzacik myśli o tej drugiej rączce. Najpierw sprawdza, czy jest jej wygodnie, czy paluszki się nie ruszają. Ojej! Ona też się robi taka ciężka, nie można jej oderwać od kocyka. Ale i jej jest dobrze i cieplutko. Teraz i rączki i nóżki leżą już spokojnie, nie ruszają się. Jest im dobrze. Odpoczywają. Skrzat już o nich nie myśli. Ale za to przypomniał sobie o swojej głowie. Opuszcza ją swobodnie, aż zapada się ona w poduszeczkę. Główka leci, leci gdzieś w dół…. Jest jej dobrze. Buzia również jest spokojna. Oczka są zamknięte, nic nie widzą, jest ciemno. O jak przyjemnie, o niczym się nie myśli. Leżymy spokojnie, cichutko…, słuchamy razem ze skrzatem jak szumi las, jak drzewa śpiewają (nauczyciel nuci kołysankę). Teraz się budzimy i przeciągamy rozkosznie. O, jak dobrze… Skrzacik się wyspał i świetnie się czuje. Zatem spróbujmy, czy potrafimy wolno unieść w górę jedną nóżkę, potem drugą – w górę i bach !- na posłanie, teraz druga w górę i bach! Na posłanie. Skrzat podnosi się i wstaje. Wy też wstańcie, przeciągnijcie się mocno. A teraz, abra – kadabra, hokus –pokus, czary – mary zamieniam was z powrotem w dzieci i zapraszam do koła. Ma teraz do was pytanie: kto z was był naprawdę skrzatem, myślał i robił to samo co on? Co czuliście podczas zabawy? Co wam się najbardziej spodobało?”
    Wykonując polecenia przedstawione w bajce dzieci wykonują trening, który powinien być przeprowadzony w pomieszczeniu cichym i najlepiej w pozycji leżącej. Całość ma na celu poczucia przywiązania do bohatera bajki, a zakończenie jest rozładowaniem napięcia i sprowadzeniem dziecka do świata realnego. W internecie dostępne są również inne wersje bajek relaksacyjnych.

    Kolejną propozycją jak pomóc dziecku w rozluźnieniu się jest taniec. Duże możliwości w tym zakresie gwarantuje improwizacja ruchowa. Taniec może odzwierciedlać osobowość dziecka – każde z nich ma swoje indywidualne ruchy, które są reprezentacją tego, co jest w nich samych. Poruszanie się w rytm muzyki powoduje przyjemne odczucia, obniża napięcie nerwowe przez co sprzyja odprężeniu psychicznemu, zmniejsza napięcie i w konsekwencji wpływa korzystnie na psychikę. Metoda pozytywnego oddziaływania terapeutycznego poprzez taniec to choreoterapia, a praktykować można ją bez względu na wiek i sprawność. Z praktyki tej wynika szereg wartościowych zastosowań, które pomogą dzieciom w przyszłości osiągać szkolne sukcesy, ale nie tylko one odczują pozytywne konsekwencje. Dla wszystkich może być to czas na rozładowanie napięcia oraz agresji, a także na naładowanie się pozytywną energią. 

    W kryzysowych sytuacjach, kiedy emocji jest zbyt dużo, może przydać się szczególne rozwiązanie. W takich okolicznościach warto zastosować ćwiczenie na rozładowanie emocji. Można to zrobić włączając muzykę bębnów i poinstruować dziecko, aby zabawa polegała na strzepywaniu z siebie złych emocji. Przy wspólnym skakaniu, tupaniu i machaniu rękami pozbywamy się nadmiaru złości. 

Autorką artykułu jest studentka psychologii Anita Burdzy.

W przypadku pytań lub konsultacji zawsze można zwrócić się o pomoc psychologa dziecięcego, którego znajdziecie w Mielcu.

Bibliografia:

  • Hetmańczyk-Bajer., H., Krzywoń., D. (2013). Wykorzystanie relaksacji i ruchu w pracy z dziećmi. Zeszyty naukowe wyższej szkoły Humanitas, str. 45-54. Sosnowiec: Oficyna Wydawnicza ,,Humanitas’’.
  • Lantieri., L., Goleman., D. (2009). Rozwój inteligencji emocjonalnej Twojego Dziecka. Przewodnik świadomego rodzica. Budowanie gotowości wewnętrznej, str. 17-20. Gliwice: Wydawnictwo Helion.
  • Pobrane: http://www.zspkorfantow.pl/index.php/trening-relaksacyjny/1813-trening-autogenny-schultza-w-wersji-a-polender 

Maski samotności

Poczucie samotności to złożony, wieloaspektowy stan psychiczny, który odczuwany jest przez każdego człowieka, bez względu na wiek czy pozycję społeczną. Samotność może być odczuwana przez osoby, które zarówno żyją bez partnera życiowego jak w wieloletnich bliskich związkach. Bardzo zróżnicowane  i indywidualne są również symptomy samotności, jej nasilenie oraz przyczyny. Samotność analizowana jest przez badaczy wielu dziedzin naukowych: filozofii, psychologii, pedagogiki, socjologii. Na poczucie samotności w kontekście psychologicznym składają się różne emocje, przede wszystkim smutek, ale również przygnębienie, pustka, wrogość, frustracja, rozczarowanie, bezradność, rezygnacja czy lęk (Sendyk, 2011; Dołęga, 2018).

Mózg osoby samotnej przez cały czas nastawiony jest na odbiór sygnałów, które mogą być potencjalnym zagrożeniem (Cacioppo, 2010). Według teorii mózgu społecznego opracowanej przez Robina Dunbara duża cześć mózgu człowieka odpowiada za zależności społeczne, które dotyczą między innymi reakcji na konkretne zachowania społeczne, odczytywanie intencji innych osób, emocji, mowy pozawerbalnej. Obszary mózgu, które odpowiadają za odbiór tych reakcji to: okolice przedczołowe – część przyśrodkowa,                  a także obszary styku skroniowo-ciemieniowego mózgu. Osoby osamotnione częściej bywają impulsywne, nerwowe, mają tendencję do podejmowania decyzji bez zastanowienia  i namysłu. Decyzje te mogą dotyczyć w szczególności chęci natychmiastowego wycofania się z życia społecznego jednostki. Wszystko za sprawą osłabienia łączności pomiędzy częścią obręczowo-wyspową, a obszarami przedczołowymi (bocznymi) i ciemieniowymi  w mózgu. Samotność wynikająca z odrzucenia społecznego, powoduje aktywność płata czołowego (przednia część) mózgu człowieka, który odpowiada za odbiór bólu fizycznego. Nadmierny poziom pobudzenia u osób odczuwających samotność jest według badaczy przejawem indywidualnych predyspozycji. Na skutek napięcia i lęku wynikających z wysokiej wrażliwości osób samotnych, a także ze względu na obawę przed oceną społeczną dochodzi na podwyższonego pobudzenia i reaktywności emocjonalnej (wysoka wrażliwość, niska odporność emocjonalna). To nadmierne pobudzenie występuje w obrębie sieci obręczowo-wyspowej mózgu. Pod względem struktury mózgu, osoby samotne mają mniejszą objętość obszaru w tylnej części lewej, górnej bruzdy skroniowej. Ten region mózgu przetwarza wszystkie sygnały społeczne. U osób, które uważają się za samotne występuje szybka reakcja na potencjalne bodźce wywołujące uczucie niepokoju  i zagrożenie społeczne (płaty potyliczne). Przykładem takiej nadwrażliwości może być odbiór i analiza – poza kontrolą świadomości, nieprzyjaznego spojrzenia, wyrazu twarzy czy postawy ciała innej osoby (Dołęga, 2018).

W naszej mieleckiej pracowni sztab specjalistów dba o rozwiązywanie Twoich problemów: https://pprelacja.pl/psycholog-mielec/.

    Powszechnie uznaje się, że samotność jest negatywnym zjawiskiem, wywołującym więcej szkód niż korzyści. Patrząc na to zjawisko od strony biologicznej w rzeczy samej jest stanem mało przyjemnym, lecz alarmującym o tym, że dzieje się coś co wymaga szczególnej uwagi. Przebywanie w samotności determinuje w nas chęć podjęcia działań zmierzających do odbudowy zapomnianych relacji i więzi społecznych. Nie ulega jednak wątpliwości fakt, że nadmiar samotności wpływa destrukcyjnie na dobrostan psychofizyczny człowieka. U osób odczuwających samotność, odrzucenie lub izolację społeczną wzrasta w mózgu poziom hormonu – kortykoliberyny, który oddziałuje na przysadkę mózgową, a ten wpływa na wydzielanie kortyzolu przez korę nadnerczy. Pod wpływem zwiększenia się poziomu hormonu stresu, organizm stoi przed ciągłym wyborem: walcz lub uciekaj. Wytwarza się sytuacja chronicznego stresu, który może stać się początkiem między innymi nerwic lękowych (Cacioppo, 2012). 

    Jak twierdzi Cacioppo (2010), samotność w 50% jest dziedziczna. Oznacza to, że nasze geny wyposażone są w informację dotyczącą indywidualnych skłonności do odczuwania samotności. Osoby, które są bardziej odporne na samotność  to zwykle jednostki otwarte na ludzi i nowe doświadczenia, aktywne, zaangażowane w różne działalności, odkrywcze.  Mają większą tolerancję na ból związany z doświadczaniem samotności. Samotnicy natomiast, to osoby o niższym progu tolerancji bólu. Jednostki te mocniej przeżywają samotność, społecznie pozostają  w miejscu by móc chronić  i wspierać innych.  

Samotność epizodyczna i chroniczna to dwie podstawowe formy samotności, do których odniosła się w latach osiemdziesiątych amerykańska psycholog Carolyn Custrona. Samotność epizodyczna to stan krótkotrwały. Nawiązuje do jednego, chwilowego zdarzenia. Związana jest z pewnymi oczekiwaniami jednostki co do relacji z innymi osobami, które        w konsekwencji nie spotykają się z ich akceptacją. Druga samotność, chroniczna jest nieco groźniejszą formą. Często początkiem tej samotności są długotrwałe, nierozwiązane trudności i problemy osobiste. Przeżycia jednostki związane z tą samotnością są głębokie i bardzo dotkliwe (Dołęga, 2018). Samotność epizodyczną i chroniczną można też określić jako „dobrą” i „złą”. „Dobra” czyli taka, która nie trwa zbyt długo, działa bardziej jak motywator do działania. „Zła” to chroniczna, długotrwała, może ona rodzić wiele przykrych konsekwencji zarówno dla zdrowia psychicznego jak i fizycznego. Chroniczną samotność można pokonać. Jednym ze sposobów na jej przezwyciężenie jest otwarcie się na otoczenie, przełamanie barier związanych z nawiązywaniem kontaktów. Cierpiący na samotność chroniczną są postrzegani przez innych jako osoby wycofane, bierne wręcz odpychające. Osoby te boją się tego w jaki sposób zostaną odebrane przez innych. Lęk wywołuje u nich wycofanie i bierność. Zgodnie ze zjawiskiem samospełniającej się przepowiedni, w konsekwencji samoistnie dochodzi do wywołania zachowań, których w rzeczywistości się obawiały (Cacioppo, 2010). Istnieją badacze, którzy są zdania, że samotność chroniczna ma wpływ na zmianę naszego charakteru. Twierdzą, iż permanentne doświadczanie tej formy samotności utrwala strukturę naszej osobowości umacniając jej konkretne cechy oraz predyspozycje (Dołęga, 2018).

Zofia Dołęga (2003) wyróżniła trzy empirycznie zweryfikowane aspekty samotności odwołując się do ujęcia psychologicznego: samotność społeczną, samotność emocjonalną, samotność egzystencjonalną. Każdy z tych wymiarów opisuje samotność  uwzględniając poczucie czasu trwania samotności, wyjaśnienie jej przyczyn oraz ewentualne możliwości uporania się z samotnością. Społeczna samotność nawiązuje do stanu krótkotrwałego, skupiającego się na konkretnym zdarzeniu. Jest stanem psychicznym związanym z poczuciem braku bliskości i zadowolenia z relacji i kontaktów interpersonalnych. Istnieje możliwość uporania się z nią, gdy ustąpią przyczyny zewnętrzne. Osoby wykazujące się tym typem samotności postrzegają siebie jako osoby odizolowane od grupy, niepotrzebne, niewidoczne. Wynika to z przekonania tych osób, że ich kontakty i relacje są gorsze, uboższe niż innych ludzi w stosunku do tego jakie mają rzeczywiste oczekiwania. Istotą samotności emocjonalnej jest intymność w relacji z osobami. Osoby przeżywające ten rodzaj samotności odczuwają ciągły lub powtarzający się brak bliskości emocjonalnej, intymności, czułości, wrażliwości. Tworzą negatywny obraz własnej osoby, są przekonane, że wręcz nie zasługują na uwagę  i bliskość innych osób. Takie postrzeganie siebie jest próbą określenia przyczyn samotności emocjonalnej. Przekonanie o braku własnych kompetencji społecznych wywołuje lęk społeczny i obniżony nastrój co utrudnia podejmowanie prób w nawiązaniu relacji interpersonalnych. Aby nastąpiła zmiana, konieczna jest kontrola zachowań i postaw osoby odczuwającej tę samotność. Samotność egzystencjalna, czy też moralna, duchowa, nawiązuje do kryzysu wartości, braku identyfikacji z obowiązującymi normami, niechęci do zaakceptowania świata. Osoby, które doświadczają tej samotności czują często wyobcowanie i brak przynależności do grupy społecznej, negatywnie oceniają świat i życie, mają przekonanie   o niskiej kontroli własnej sprawczości.

Adolescencja jest okresem rozwoju człowieka, w którym bardzo mocno zarysowują się granice niezależności i separacji od świata zewnętrznego. Realizacja tych potrzeb jest możliwa dzięki instrumentalnej funkcji, jaką spełnia między innymi samotność. W tym znaczeniu samotność jest zamierzonym, celowym wyborem (Buchholz i Catton, 1999). Świadoma potrzeba samotności w wieku młodzieńczym związana jest, jak twierdzi wielu psychologów, z naturalnym procesem, wynikającym z zadań rozwojowych tego okresu oraz prawidłowym cyklem dorastania. Potrzeba samotności wśród młodych osób wynika między innymi z chęci budowania własnego światopoglądu oraz własnej tożsamości. Samotne kontemplację poświęcane są analizie swoich zasobów i słabych stron, celów życiowych, wartości, analizowaniu kluczowych decyzji życiowych. Młodzi ludzie przebywając z samym sobą poświęcają ten czas na: naukę, rozwijanie zainteresowań i pasji, umacniane swojej wiary religijnej, a także relaksowanie się i odzyskiwanie równowagi wewnętrznej. Samotność pobudza nastolatków do refleksji nad relacjami z najbliższymi osobami, a także ich roli jaką pełnią w życiu młodego człowieka (Long i in., 2003; za: Oleszkowicz i Senejko, 2013). 

    Inaczej rozumiane jest pojęcie poczucia samotności czy też osamotnienia. Te, nawiązują do przykrych doświadczeń, często traumatycznych, emocji trudnych do przezwyciężenia.  Poczucie samotności przepełnione jest żalem, pustką, tęsknotą, potrzebą bliskości i akceptacji. Z pewnością nie jest to stan świadomie wybrany i zaakceptowany. Powstaje wskutek różnych sytuacji życiowych, na przykład: śmierci bliskiej osoby, rozpadu rodziny, przeprowadzki, zmiany szkoły, utraty przyjaciół Przeprowadzone w ostatnich latach badania dowodzą, że nasila się problem poczucia samotności wśród dzieci i młodzieży. Co więcej, z badań tych wynika, że problemy wieku dziecięcego i młodzieńczego oraz towarzysząca im samotność stają się czynnikiem wielu niepowodzeń, przykrych przeżyć oraz trudności z przystosowaniem społecznym młodych osób. Do głównych problemów można zaliczyć: niepowodzenia szkolne, zachowania ryzykowne, przestępczość, uzależnienia itp. Młodociani z trudem wypowiadają się na temat poczucia samotności. Często uciekają od samotności – przebywając w tłumie obcych ludzi, zawierając przypadkowe znajomości internetowe (Oleszkowicz, Senejko, 2013). 

Internet daje możliwości i szanse na zaistnienie szczególnie tym nastolatkom, którzy są nieśmiali, introwertywni, czy też odtrąceni i wyizolowani przez rówieśników. Wirtualny świat otwiera przed nimi drzwi, za którymi mogą odsłaniać swoje prawdziwe „ja”  i poszukiwać osób podobnych do siebie ze względu na poglądy, wartości, zainteresowania. Budowanie bliskich relacji przez Internet może być równie silne i długotrwałe jak w rzeczywistości. Nie jest to jednak pozytywna strona tego zjawiska. Konsekwencje takich znajomości ujawniają się pod postacią dobrowolnej izolacji od grupy, rezygnacji z uczestniczenia w życiu społecznym czy w konsekwencji nieumiejętności radzenia sobie  w sytuacjach wymagających konfrontacji interpersonalnych (Wallace, 2005).

Proponowane przez współczesny świat formy zaspokajania potrzeby bliskości, stanowią jednak przeszkodę dla dzieci  i młodzieży. Nie uwzględniają one jakże ważnych wpływów grupy rówieśniczej.  Istotna z tego punktu widzenia jest działalność wychowawców i nauczycieli w szkole, którzy  z racji swojej roli mogą wspierać młodzież angażując ją w konstruktywne interakcje społeczne (Oleszkowicz, Senejko, 2013). 

    Badania przeprowadzone przez Zofię Dołęgę (2003) dowodzą,  iż wśród młodszych adolescentów poziom samotności jest znacznie wyższy  niż  w grupie osób w wieku młodzieńczym. Powodem takiego wyniku, jak pisze autorka badań, jest rozwój struktury kontaktów społecznych wśród młodocianych oraz progres ich kompetencji społecznych  w starszym wieku.

    Według Helen Bee (2000) wiele zjawisk z obszaru psychopatologii, które dotykają dzieci i młodzież ma związek z autodestruktywnością lub z jej mechanizmami, które związane są z problemami takimi jak: specyficzne trudności edukacyjne, zaburzenia zachowania, agresja, kłamanie patologiczne, lęki, depresje, zaburzenia odżywiania, zaburzenia emocjonalne, a także głębokie poczucie samotności (za: Dołęga, 2009).

    Nastolatki mają tendencję do doświadczania samotności z różnych powodów. Są osobami, które bardzo wnikliwie i mocno odbierają sygnały z otoczenia. Zaburzone relacje rówieśnicze wśród młodych osób, które często przeradzają się  w przemoc, wyśmiewanie, wykluczanie, nadużycia, są niebezpiecznym źródłem samotności. Brak wsparcia ze strony osób dorosłych może przyczynić się do powstania zaburzeń i trudności w sferze psychicznej i społecznej dorastającego człowieka (Dołęga, 2018).

Bibliografia:

Buchholz, E.S., Catton, R. (1999). Adolescents’ perceptions of aloneness and loneliness. Adolescence, 34 (133), 203-213.

Cacioppo, J. (2010). Na głodzie ludzi. Charaktery, 10. 

Cacioppo, J. (2012). Biologia samotności. Charaktery, 2.

Dołęga, Z. (2009). Poczucie samotności, a sposoby radzenia sobie w sytuacjach szkolnych        w kontekście autodestruktywności. W: Z. Dołęga, M. John-Borys (red.), Zdrowie psychiczne uczniów – różne konteksty i doniesienia (s. 154-181). Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego.

Dołęga, Z. (2018). Samotni choć razem. Charaktery, 10, 16-25.

Dołęga, Z. (2003). Samotność młodzieży – analiza teoretyczna i studia empiryczne. Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego.

Dołęga, Z. (2013). Skala do Badania Samotności (SBS). Przegląd Psychologiczny, 56 (2), 323-347.

Oleszkowicz, A., Senejko, A. (2011). Dorastanie. W: J. Trempała (red.), Psychologia rozwoju człowieka (s. 259-286). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

Sendyk, M. (2011). Osamotnienie jako konsekwencja zaburzeń więzi emocjonalnych              w rodzinie. Wychowanie w rodzinie, 4, 139-150.

Wallace, P. (2005). Psychologia Internetu. Poznań: Dom Wydawniczy REBIS.

Ciemna strona zdalnego nauczania – konsekwencje z perspektywy psychologicznej

Tegoroczna pandemia wiele zmieniła w naszym codziennym funkcjonowaniu. Niestety, większość zmian jest dla nas niekorzystnych. Szkody poniosły nie tylko osoby prowadzące własną działalność gospodarczą, gastronomie, lokalne przedsiębiorstwa ale tak naprawdę każdy z nas. Część osób, którym udało się utrzymać swoje służbowe posady, swoją pracę zaczęła wykonywać zdalnie. To sam spotkało tysiące uczniów oraz studentów w różnym wieku – oni również proces kształcenia musieli kontynuować przy pomocy mediów elektronicznych. Zdalne uczenie ma zarówno swoje plusy, jak i minusy. 

Brak dostępu do Internetu oraz sprawnego sprzętu może powodować wystąpienie u dzieci obniżenia poczucia wartości. Dzieci z takimi problemami nie tylko czują się gorsze z powodu braku podstawowych, jak na ten moment narzędzi do nauki, ale również mają nierówne szanse w porównaniu do uczniów, którzy mają bezproblemowy i ciągły dostęp do urządzeń komputerowych. Różnice pomiędzy uczniami „lepszymi” a „słabszymi” mogą zatem się pogłębiać.  Problem ten może dotyczyć również rodziców, którzy mogą odczuwać obniżenie nastroju z powodu niemożliwości zapewnienia dzieciom odpowiednich i komfortowych warunków do edukacji szczególnie w sytuacji, gdy w gospodarstwie domowym jest jeden komputer, a potrzebujących wielu.

Podczas edukacji zdalnej trudno mówić o jednostkowym, indywidualnym podejściu do osoby. Uczniowie, którzy mają niższe kompetencje nie otrzymują wymaganego dla nich większego wsparcia. Jak bowiem bez niepotrzebnego stygmatowania słabszych uczniów zlecić zadanie grupie i zająć się potrzebami takiego ucznia? Konsekwencją tego procesu jest obniżona efektywność i zaburzony proces uczenia się. 

W najkorzystniejszej sytuacji dotyczącej zdalnego uczenia się znajdują się dzieci, których rodziny charakteryzują się silnymi więzami wewnątrzrodzinnymi podmiotowo traktujących swoich członków. W takiej rodzinie rodzice pełnią rolę nauczycieli, postrzegani są przez dzieci jako doradcy, przewodnicy, a to w dużym stopniu ułatwia takiej rodzinie funkcjonowanie w procesie zdalnego nauczania. Uczniowie ci mają większe wsparcie ze strony rodziców, co ułatwia im wykonywanie określonych zadań. Są skoncentrowani na nauce i rozwiązywaniu problemów. Takie zjawisko oczywiście ma swoje pozytywne strony, jednak pogłębia różnice między uczniami, którzy takiej pomocy nie otrzymują. 

Proces uczenia się dzieci i młodzieży utrudnia również brak odpowiednich kompetencji cyfrowych swoich nauczycieli i wykładowców. Przez brak wiedzy i doświadczenia nauczycieli dotyczącego efektywnego nauczania zdalnego oraz problemów występujących na drodze umiejętności korzystania ze sprzętu elektronicznego powoduje, że uczniowie nie nabywają wiedzy tak szybko i rzetelnie jak mogłoby odbywać się to w procesie nauczania stacjonarnego. Niestety, często to uczniowie mogliby być przewodnikami po świecie technologii i zasobów cyfrowych dla swoich nauczycieli.  System szkolnictwa nie był przygotowany na taką zmianę a nauczycieli nie zostali odpowiednio do tego przygotowani i wyposażeni w odpowiednie materiały i narzędzia np. platformy do prowadzenia zajęć na żywo. Nauczanie zdalne pokazało, jak archaiczne są metody nauczania niektórych nauczycieli i jak wielki jest ich opór przed dokonaniem zmian.

Szkoła nie tylko uczy podstawowej wiedzy teoretycznej, ale również kształtuje w uczniach sposoby postępowania. Pokazuje, co jest poprawne i pożądane przez społeczeństwo oraz jak zachowywać się w określonych sytuacjach. Wiele elementów zachowania oraz postaw uczniowie uczą się poprzez modelowanie i naśladowanie swoich nauczycieli. Brak kontaktu twarzą w twarz ogranicza im tą formę uczenia się nawyków, przekonań oraz postaw. Dla dziecka, które w domu ma jedynie negatywne wzorce zachowań, obserwacja nauczyciela, który jest dla niego wzorem może pozytywnie kształtować jego osobowość i przyczynić się do trwałych, pozytywnych zmian w jego postępowaniu. 

Oprócz strat w procesie edukacyjnym i rozwojowym wyróżnić należy również straty w sferze społecznej. Uczniowie w obliczu nauczania zdalnego nie utrzymują bezpośrednich  kontaktów z rówieśnikami. Może to powodować nieprawidłowości w przyszłym funkcjonowaniu społecznym oraz być przyczyną pojawienia się u dzieci lęków podczas bezpośrednich kontaktów z innymi ludźmi. Dzieciom brakuje wspólnego przeżywania radości i porażek, spotykania się na przerwach, a nawet dotyku (witania się, poklepywania, trzymania się za ręce, dokuczania sobie), który stanowi ważny element rozwoju psychomotorycznego. Pamiętajmy, że rozwijamy się w relacjach z drugim człowiekiem. Relacja to miejsce wymiany emocji, rozumienia swoich potrzeb i odpowiadania na komunikaty, które wysyłają nam inni. Nauczanie zdalne znacznie zubaża ten proces rozwojowy.

Kolejnymi negatywną konsekwencją spowodowaną izolacją dzieci jest uniemożliwienie im bezpośredniego dostępu do psychologa szkolnego. Niestety nawet, jeżeli te spotkania mogą odbywać się w formie on-line, to nie zawsze dziecko ma możliwość i przestrzeń, aby mogło poczuć się na tyle bezpiecznie i porozmawiać szczerze z psychologiem o trudnościach jakie doświadcza. Kolejną negatywną konsekwencją jest zwiększone ryzyko pogłębiania się uzależnienia uczniów od Internetu i urządzeń cyfrowych.  

    Oczywiście oprócz strat zdalnego nauczania istnieją również zyski. Podczas izolacji członkowie rodzin mają więcej czasu dla siebie, mogą się lepiej poznać i zadbać o wzajemne potrzeby. Plusem edukacji domowej jest również to, że rodzic ma możliwość dostosowania trybu oraz programów nauczania do potrzeb i możliwości swojego dziecka. Może więcej czasu poświęcić na bieżące materiały, które jego dziecko musi przyswoić. Wspólna nauka wpływa w dużym stopniu na kształtowanie więzi z dzieckiem. 

Daria Witoń

Dziecko i psycholog. Praktyczne wskazówki dla rodziców

Wiele rodziców dostaje „złote rady” od bliskich znajomych bądź szkolnych wychowawców, by koniecznie skonsultowali się w sprawie swojej pociechy z psychologiem. Kiedy taka konsultacja jest naprawdę potrzebna? Jakie sygnały, świadczą o tym, że dziecko potrzebuje kontaktu ze specjalistą?  

Sygnały, że dziecko potrzebuje pomocy psychologicznej: 

  • Kłopoty zdrowotne, których lekarz nie potrafi wyjaśnić (tajemnicze alergie, bóle brzucha, bóle głowy…) 
  • Dziecko powtarza czynności, które są dla otoczenia niezrozumiałe a wykonanie ich przynosi mu ulgę (ułożenie przedmiotów w określony sposób, siadanie na krześle przed wyjściem, kilkakrotne korzystanie z toalety przed spaniem itd.). Dziecko tłumaczy, że musi wykonać czynność, bo w przeciwnym razie stanie się coś złego. 
  • Dziecko ma ślady samookaleczeń (cięcie skóry, opuchlizna po nakłuwaniu igłą lub innymi ostrymi przedmiotami). 
  • Dziecko denerwuje się przed pójściem do szkoły, często kontaktuje się w szkole z rodzicami. Unika lekcji. 
  • Dziecko okłamuje rodziców. 
  • Nagle pogorszyły się oceny dziecka, nawet jeśli podejrzewamy „lenistwo”. 
  • Dziecko było sprawcą przemocy rówieśniczej (uderzyło, pobiło, upokorzyło inną osobę, obraziło w internecie) 
  • Dziecko powtarza, że jest do niczego, ma niską samoocenę, nie lubi siebie, nie akceptuje swojego wyglądu. Mówi, że życie jest bez sensu. 
  • Dziecko chudnie, nie dojada, chowa jedzenie, ma napady głodu, często korzysta z toalety. 
  • Dziecko nadmiernie korzysta z internetu/ gier komputerowych/ telewizji itp. Zaniedbuje kontakty z rówieśnikami, jest drażliwe. 
  • Dziecko nie radzi sobie z emocjami, ma wybuchy złości i agresji. 
  • Dziecko odczuwa nadmierny lęk np. ciemności, przechodzenia przez ulicę, samotności w domu, wystąpień publicznych. 
  • Zachowanie dziecka radykalnie się zmieniło. 

W jakich sytuacjach zgłaszać się po pomoc? 

  • Rodzice niepokoją się zachowaniem i emocjami dziecka. 
  • Rodzice planują rozstanie/ rozwód/ separację. 
  • Szkoła zgłasza problemy z dzieckiem. 
  • Dziecko nie chce korzystać z pomocy psychologiczno-pedagogicznej w szkole. 
  • Rodzice mają trudności wychowawcze – nie wiedzą, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach. 
  • Szkoła sugeruje badanie psychologiczne. 
  • Rodzice kłócą się, mają trudności w relacji. 

Praktyczne informacje: 

  • Spotkanie z psychologiem trwa 50 min do godziny. 
  • Na pierwszą konsultację przychodzą sami rodzice – bez dziecka. Podczas tego spotkania rodzice mówią o trudnościach w relacji z dzieckiem, co może zostać przez nie odebrane jako skarga albo narzekanie i obniżać jego samoocenę oraz dodatkowo pogorszyć relacje z rodzicami (jeśli dziecko byłoby obecne podczas rozmowy). 
  • Warto przynieść ze sobą informacje na temat dziecka ze spotkań z innymi specjalistami: opinie psychologiczne, opinie lekarskie, informacje o ocenach, notatki ze szkoły. 
  • Psycholog podczas rozmowy z rodzicem zadaje dużo szczegółowych pytań dotyczących rodziny. Warto być na nie otwartym. 
  • Często podczas spotkań z dzieckiem, psycholog proponuje zabawę. Dzięki temu nawiązuje kontakt z dzieckiem i ma okazję do obserwowania jego zachowania. 
  • Specjalista pomoże znaleźć najlepsze rozwiązania dla dziecka. Poda wskazówki, które warto stosować. 
  • W trakcie wizyty ustala się dalsze kroki – cel kolejnych spotkań, ich ilość oraz zakres pracy. 
  • Po wizycie u psychologa z dzieckiem, warto porozmawiać z nim o jego odczuciach i wrażeniach oraz zachęcić do wspólnej pracy. 
  • Psycholog jest zobowiązany tajemnicą zawodową! 

Sprawdź naszych psychologów w Mielcu, którzy mogą zaoferować pomoc Twojemu dziecku: https://pprelacja.pl/psycholog-mielec/.

*  Pamiętaj, że przedstawione w zachowania i objawy nie są wystarczające, by postawić diagnozę zaburzeń psychicznych. Wymagają one jednak uważności i czujności rodzica – najlepiej skonsultować je z psychologiem, a w niektórych przypadkach z lekarzem psychiatrą. 

**  Rodzicu, pamiętaj! W każdej sprawie, która Cię niepokoi możesz zwrócić się o pomoc psychologiczną! Zwykle nie zwlekasz, jeśli masz umówić dziecko do pediatry. Bądź dobrym rodzicem i pomóż dziecku rozwiązać jego trudności – zgłoś się na konsultację do psychologa.  

To Ty jesteś najbardziej właściwą osobą do udzielania pomocy swojemu dziecku! Jeśli nie jesteś pewien, w jaki sposób jej udzielić skonsultuj się ze specjalistą bez obecności swojej pociechy. 

Dlaczego warto zachęcać dzieci do aktywności fizycznej?

  • Ruch rozwija mózg. 

Dzięki aktywności fizycznej w mózgu powstają nowe połączenia nerwowe. Odżywiony tlenem mózg ma więcej energii do działania, tworzenia i ogólnego rozwoju. Podczas aktywności fizycznej (podobnie jak podczas słuchania muzyki klasycznej) w mózgu mają miejsce prawdziwe fajerwerki! Neuronki łapią się za rączki i świętują, tworzą nowe połączenia, dzięki którym dzieci łatwiej się uczą, lepiej się koncentrują i zapamiętują materiał.  

  • Pomaga integrować zmysły. Wspomaga naukę czytania i pisania. 

Co jest potrzebne, żeby dziecko nauczyło się poprawnie czytać i pisać? Wzrok, słuch, umiejętność mowy, chwyt, świadomość czucia i ruchu, dotyk i… cierpliwość. Mózg analizuje bodźce ze zmysłów i integruje je w jeden proces. Czego zatem potrzebuje, żeby mógł działać? Dostępu do bodźców, wrażeń i doświadczeń. Najlepszy sposób, aby dostarczyć mu tego “pokarmu” to właśnie aktywność fizyczna. Nie dość, że dostaje sporą dawkę tlenu, to jeszcze doświadcza kolorów, zapachów, dźwięków, tekstur, zmian prędkości i ruchu ciała. To wszystko analizuje i łączy, a te umiejętności wykorzysta w pierwszych latach nauki. Dzięki niej poradzi sobie z kontrolowaniem ruchu ręki, analizowaniem słów nauczycieli i stopniowaniem nacisku palców. Mózg, który doświadczył już syntezy bodźców wzrokowych poradzi sobie z łatwością z przetwarzaniem znaków graficznych i zamianę ich na dźwięki mowy. 

  • Wspomaga rozwój wyobraźni przestrzennej, równowagi, czucia głębokiego. 

Dziecko, które trenuje szybkość i siłę oraz kontrolowanie ruchu lepiej radzi sobie z jazdą na rowerze, tańcem, utrzymaniem prawidłowej postawy. Jest wrażliwsze na ruch otoczenia, szybciej odskoczy przed nadjeżdżającym samochodem, uniknie ochlapania przez przejeżdżający obok przez kałużę rower. Dzieciom, które spędzają dużo czasu na świeżym powietrzu, łatwiej odnaleźć się w przestrzeni. Mogą też szybciej nauczyć się stron świata i rozpoznawać kierunki. 

  • Rozładowuje nieprzyjemne napięcie w ciele. Pomaga radzić sobie z trudnymi emocjami. 

Wszystkie emocje są związane z reakcjami fizjologicznymi w ciele. To oznacza, że podczas przeżywania emocji doświadczamy również napięć mięśni. Na pewno każdy zna uczucie ściśniętego gardła, skurczu w żołądku bądź bolących zębów od zaciskania szczęki. Ruch pomaga rozluźnić wszystkie mięśnie w ciele, dostarcza im tlenu i energii. Uruchamia te części ciała, które na co dzień mamy w tych samych pozycjach. Mobilizując pasma mięśni wzdłuż całego ciała, rozluźniamy spięte miejsca i relaksujemy się. Chociaż po treningu czujemy często zmęczenie, to jednocześnie odczuwamy dopływ endorfin do mózgu, bo w końcu poradziliśmy sobie ze zmartwieniami. Aktywność fizyczna to jedna z metod radzenia sobie z trudnymi emocjami. 

  • Wzmacnia pewność siebie i samoocenę. 

W ruchu ciało i umysł zostają wystawione na próbę. Podczas pokonywania trudności, radzenia sobie z porażką i ciężarem sukcesu wzmacniamy swoje ciało i pewność siebie. Te doświadczania stabilizują naszą samoocenę na zdrowym podwyższonym poziomie. Dzięki aktywności fizycznej wiemy, że ciało nawet gdy mokre od potu, trawy z boiska czy błota z kół roweru, może być silne, sprężyste, wytrzymałe i piękne. Powinniśmy te przekonania przekazywać już najmłodszym pokoleniom. 

  • Ułatwia nawiązywanie kontaktów społecznych. 

Szczególnie ułatwia kontakt społeczny dzieciom, które z natury są nieśmiałe. Ta piękna cecha, która mówi o wrażliwości, może stać się utrapieniem, gdy wpędza w poczucie osamotnienia. Dużo łatwiej nawiązuje się kontakt podczas uprawiania sportu, kiedy wystarczy rzucić do kolegi piłkę albo poszukać wzroku zawodnika ze swojej drużyny. Te małe gesty skracają społeczny dystans, burzą barierę nieśmiałości, są początkiem pierwszych przyjaźni i szansą na poznanie siebie.  

  • Uczy zasad funkcjonowania w społeczeństwie. 

Życie to nie zawsze pasmo sukcesów. Często doświadczamy porażek, konsekwencji złych decyzji i niewłaściwych ludzi wokół. Spotykamy się też z niezrozumienie, niesprawiedliwością, bezsilnością. Mierzymy się z konkurencją, rywalizujemy, wygrywamy, przegrywamy i zaczynamy od nowa. Brzmi znajomo? Jeśli dzieci pierwsze doświadczenia funkcjonowania w grupie nabędą w bezpiecznych warunkach, np. podczas gry w piłkę z kolegami, łatwiej poradzą sobie w prawdziwym, dorosłym życiu. 

  • Dodaje energii i zwinności. 

Ciało w ruchu zmienia się. Nie chodzi tu o zrzucanie kilogramów, choć niewątpliwie ruch modeluje sylwetkę. Ludzie, którzy w zdrowy sposób praktykują sport, tzn. nie są od niego uzależnieni jak np. od gier komputerowych albo zakupów, czują się lżejsi, są zwinniejsi, mają więcej energii i chęci do działania. Łatwiej im się zmobilizować, są wytrwalsi i silniejsi. 

Wystarczająco dobry tata

Dziś dzień ojca. Co będzie najlepszym prezentem dla taty? Pomysłów na prezent jest bardzo dużo. Oprócz prezentów i życzeń warto podarować swoim ojcom obecność. Wysłuchać, porozmawiać, wybaczyć. Relacje z ojcami, tak samo jak z matkami bywają trudne i skomplikowane. Nie jeden z nas usłyszał od swoich bliskich zdanie “jesteś taki, jak ojciec” i jakoś nikt nie ma wątpliwości, że to nie był komplement. Dlatego zachęcam, by tego dnia sprawdzić, co dobrego wydarzyło się w naszych relacjach z ojcami, nawet jeśli przeważają te doświadczenia, których nie chcielibyśmy pamiętać, to może właśnie one sprawiają, że wiemy, jakich błędów nie powtarzać, albo nauczyły nas one na przykład wytrwałości i cierpliwości. 

Trudne relacje z ojcami mogą wynikać z popularnego sformułowania o kryzysie męskości. To modna teza, w której łatwo zamknąć wszystko, co nie pasuje nam w relacji z mężczyznami. Niemniej jednak, prawdą jest, że rola mężczyzny i kobiety w rodzinie zmieniała się przez ostatnie dekady. Kobiety zyskały więcej niezależności, szybciej po urodzeniu dziecka wracają do pracy. Mężczyźni nie są już jedynymi żywicielami rodziny. Kobiety są też bardziej świadome potrzeby swojego rozwoju, kształcą się, rozwijają w wielu kierunkach i spędzają więcej czasu poza domem. Mężczyźni już nie muszą walczyć na wojnach i w powstaniach, znacznie mniej udzielają się społecznie niż kiedyś. Z jednej strony wciąż bardzo dużo pracują, z drugiej większość prac domowych wykonują kobiety. Jednak zajmowanie się dziećmi wciąż wielu ojców uważa za niemęskie. To ogromne nieporozumienie. Ojcowie przekazują swoim dzieciom wartości, szczególnie te dotyczące roli mężczyzny w związku i rodzinie. Ojciec zachęca do pokonywania trudności, dodaje odwagi. Dobrym przykładem różnic między zadaniami rodziców jest sytuacja, gdy dziecko uczy się chodzić i upada. Mama w tej sytuacji powie: ojej, nic się nie stało, mama pocałuje, zakleimy plasterek; a ojciec doda siły: dasz radę, odwagi, jestem tuż obok! Oczywiście obydwoje rodziców ma wspierać swoje dziecko, naturalne jest jednak, że będzie to robić trochę inaczej, bo przecież od narodzin dziecka te dwie role, mamy i taty, różnią się od siebie. Dziecko powinno widzieć, że tata jest mamie potrzebny, że ją uszczęśliwia jako mąż czy partner. W ten sposób dziecko uczy się, jak budować bezpieczne relacje damsko-męskie.  

Dzieci, które wychowywały się w rodzinie bez ojców też mają szansę na szczęśliwe życie. To zależy od wielu czynników.  Ważne jest to, z jakiego powodu nie ma w domu taty. Czy kiedykolwiek był? Czy zrezygnował z relacji z matką czy z całą rodziną albo po prostu umarł? To pytania, które najczęściej zadajemy, gdy do gabinetu przychodzi samotna matka. Dodam, że kobiety w ogóle częściej przychodzą w sprawie swoich dzieci na konsultacje i warsztaty dla rodziców niż ojcowie. Mam wrażenie, że bardzo powoli to się zmienia, ale za wcześnie na optymistyczne wnioski. Dzieci wychowywane przez samotne mamy mają szansę na szczęście, tak samo, jak dzieci wychowane w pełnych rodzinach. Wyobraźmy sobie, że dzieci są jak walizki, w które my dorośli wkładamy pewne umiejętności i doświadczenia. W przyszłości, w swoim dorosłym życiu, będą po nie do walizki sięgać. To od nas zależy, co my do tej walizki włożymy, czego nauczymy dziecko i czym obdarzymy. Samotna mama też może dziecku bardzo dużo tego dobrego wyposażenia na przyszłość dać. 

Dlaczego mężczyźni rzadziej zwracają się o pomoc psychologiczną dla siebie i swoich dzieci? Najczęściej po prostu uważają, że nie jest im potrzebna. Uznają pomoc psychologiczną za przejaw słabości, której mężczyźnie nie przystoi. Tymczasem przyznanie się do trudności i proszenie o pomoc to akt odwagi i świadomości siebie. Bardzo wielu ojców nie uczestniczy też aktywnie w wychowaniu swoich dzieci. Często nie wiedzą, z czym, z jakimi problemami mierzą się ich pociechy. Spora grupa mężczyzn bardzo koncentruje się na pracy i uważa, że wychowanie dziecka to nie męska rzecz. Panuje też takie przekonanie, że skoro problemów nie widać, to ich nie ma. To bardzo krzywdzące postrzeganie życia rodzinnego, bo bardzo wiele matek w gabinecie psychologa skarży się, że ojcowie nie pomagają w odrabianiu lekcji, nie chodzą na wywiadówki, czasem nawet nie wiedzą, do której klasy chodzą dzieci. Gdy zwracają im na to uwagę, wolą schować się w warsztacie albo pójść na piwo niż porozmawiać o potrzebach swoich bliskich. To unikający sposób radzenia sobie ze stresem, potocznie zwany po prostu ucieczką od problemów. Właśnie to może być przejawem kryzysu męskości. 

Nie powinno nikogo zaskoczyć, że bycie dobrym tatą polega przede wszystkim na tworzeniu bezpiecznej i zdrowej relacji ze swoimi dziećmi. Czyli na obecności polegającej na słuchaniu potrzeb swoich dzieci, towarzyszeniu im w codziennym życiu oraz pomaganiu w radzeniu sobie z emocjami. To również dbanie o siebie i higienę życia psychicznego. Tata może mieć przecież zainteresowania i pasje, warto, żeby dzielił się nimi z dziećmi, nie żałował czasu dla nich. Bycie ojcem i uczestniczenie w domowych obowiązkach to zadanie dla prawdziwych mężczyzn, bo często wymaga siły, zdecydowania, czasem rezygnacji ze swoich pragnień. Zachęcam mężczyzn, by nie obawiali się też emocji związanych z ojcostwem: wzruszeń, lęków, obaw, smutku, bezradności. To prawda, że chłopaki nie płaczą. Płaczą prawdziwi mężczyźni, którzy nie wstydzą się łez, bo one są dowodem na to, że umiemy radzić sobie z trudnymi emocjami. Właśnie tego uczy swoje dzieci wystarczająco dobry tata.